„Indiana Jones i Królestwo
Kryształowej Czaszki” to w mojej ocenie najsłabsza z odsłon tej legendarnej serii.
Nagromadzenie bzdur i niespójność tej historii boli do dziś. I dopiero dziś Kathleen
Kennedy mówi, dlaczego tak się stało.
Dopiero po tym, jak żegna się ze stanowiskiem prezes LucasFilm Kathleen Kennedy mówi o kulisach produkcji tego filmu. I zapewne w swoich pamiętnikach opowie więcej o powodach licznych porażek tej firmy. Już pierwsza z informacji, odpowiedzialnością za porażkę obarcza Lucasa, Spielberga i Forda. Wspomina też o autorze zdjęć Januszu Kamińskim.
Jak mówi w jednym z wywiadów na temat „Królestwa Kryształowej Czaszki”: „Film był trudną produkcją dla Janusza [Kamińskiego - autora zdjęć]” – powiedziała Kennedy, dodając, że miał on trudności z odtworzeniem wyglądu trzech pierwszych filmów o Indianie Jonesie, które nakręcił Douglas Slocombe. Kamiński otwarcie przyznaje: „Nie sądzę, żeby mi się to udało, ponieważ Douglas Slocombe, był po prostu genialny, a ja nie jestem Douglasem”.
Tymczasem George Lucas pierwotnie wyobrażał sobie film jako opowieść o inwazji obcych w stylu lat 50., w stylu „Wojny światów”, ale zarówno Harrison Ford, jak i Spielberg nie chcieli nakręcić kolejnego filmu science fiction. Po przepracowaniu pięciu wersji scenariusza, trójka ostatecznie osiągnęła kompromis.
„Steven miał problemy z tym filmem. Harrison miał problemy z tym filmem. Nie chcieli robić filmu, w którym pojawialiby się kosmici, i pokłócili się o to z George’em [Lucasem]” – mówi Kennedy. I według producentki te właśnie niezdecydowanie zakłóciło proces twórczy tego filmu „i dlatego jest to najsłabszy film z tej serii”.
„Skończyło się na tym, że wszyscy zrobili to, co chciał George, co prawdopodobnie było słuszne. Ale Harrison i Steven nie byli w stu procentach zaangażowani. Dlatego film, spośród czterech, które nakręcił Steven, jest najsłabszy” – powiedziała Kennedy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz