Spędziłem na festiwalu Nowe Horyzonty
kilka dni, zobaczyłem kilkadziesiąt filmów, kilka to pozycje bardzo udane, ale
jedna z nich wybija się zdecydowanie na mojej liście. Wśród obejrzanych filmów
są te docenione Złotą Palmą, Złotym Niedźwiedziem i główną nagrodą na Sundance.
Na Nowych Horyzontach oglądam filmy oczywiste, z głównego nurtu kina autorskiego, pozycje nagradzane i dobrze przyjmowane, z dużym festiwalowym bagażem. Tak jest moja droga, a na tym festiwalu każdy ma swoją. Niektórzy omijają wręcz filmy, które będą pokazywane w kinach, dla mnie zobaczenie ich wcześniej ma duże znaczenie, także dla późniejszej pracy przy programowaniu kin czy budowaniu wydarzeń filmowych.
Moją listę zdominowały propozycje filmowe z tegorocznego festiwalu w Cannes. Obok tych udanych, pojawiło się też w Cannes kilka nietrafionych produkcji, ale te pomijam milczeniem (kto chce, ten znajdzie moje oceny). Zestawienie otwiera „Natura miłości”, opowieść o skomplikowanej relacji ojca i córki w dość ciekawej przestrzeni powstającego właśnie filmu. Siła tego filmu to kreacja Javiera Bardema, który stworzył kreację wybitną, wielowymiarową, emocjonalnie rozbudowaną i zaprezentował cały wachlarz swoich aktorskich umiejętności. I pomyśleć, że jury w Cannes dało nagrodę młodym chłopakom z filmu „Tchórz”, co uważam za poważne nieporozumienie. Uwielbiam w kinie takie historie i takie kreacje, te główne i te znakomite z drugiego planu, a przede wszystkim opowieści, które trzymają za gardło, które bardzo umiejętnie przedstawiają tak różne charaktery, prowadzą nas filmową drogą i świetnie wybrzmiewają, jako filmowa całość. To się po prostu ogląda, to jest właśnie kino...
Kolejny w moim zestawieniu to imponujących rozmiarów czasowych film „Niespodziewane” w reżyserii Ryusuke Hamaguchiego, małe dzieło sztuki, któremu trzeba poświęcić ponad trzy godziny. Dla tego japońskiego reżysera, to nic nowego. Za to ciekawie jest zobaczyć film dziejący się na granicy dwóch światów, Japonii i Francji, gdzie tak pięknie przenikają się poszczególne motywy i bohaterki (nagrody aktorskie w Cannes dla Virginie Efiry i jeszcze lepszej Tao Okamato), snującej się opowieści, która u Hamaguchiego ponownie zyskuje wielką wartość, ma siłę przypowieści, wiele mówi o człowieku i idei humanizmu w ogóle. Bardzo poruszające filmowe doświadczenie, ale też bardzo mądre i wartościowe. Jeśli kino przekazuje cenne wartości, to „Niespodziewane” jest właśnie takim przykładem. I to z najwyższej półki kinowego doświadczenia.
Oba te filmy cenię wyżej od zdobywcy Złotej Palmy, filmu „Fiord”, który wyszedł spod ręki Cristiana Mungiu. Ten rumuński twórca, swoją opowieść umieścił w Norwegii, gdzie przyjrzał się relacjom społecznym dwóch światów i gdzie krytycznie opowiedział o systemie, który działa wadliwie. Doskonale rozumiem Złotą Palmę dla tego filmu, bo jest „Fiord” ważną wypowiedzią społeczną, trafnie i boleśnie pokazuje niedoskonałości systemu, podziały w społeczeństwie, niezrozumienie dwóch różnych światów. To świetne kino, trzymające mocno za gardło, kawał znakomicie poprowadzonej historii, którą już gdzieś każdy z nas widział lub o niej słyszał.
Na prawdziwej historii oparta jest „Josephine”, zwycięzca festiwalu Sundance. Kilkuletnia dziewczyna skonfrontowana zostaje z brutalnym przestępstwem, ale film nie wykorzystuje dziecka, a raczej pozwala wejść nam do głowy i duszy takiej młodej osoby. To kolejny z tych filmów, które bardzo mocno działają, które bez specjalnych fajerwerków, jakiś filmowych reżyserskich zabiegów, skupiają się na postaci i na samym dramacie. Jest tutaj kilka ciekawych zabiegów realizacyjnych, które dobrze podkreślają wagę opowieści. Mocne kino, ze wspaniałą rolą młodziutkiej, kilkuletniej zaledwie, Mason Reeves.
Kolejne w zestawieniu to „Żółte listy”, zdobywca Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym Berlinale. To pozycja politycznie zaangażowana, która po chwili zamienia się w dramat rodzinny. Widzowie wchodzą do świata artystów, których władza chce wykluczyć ze społeczeństwa. Takie historie są znane, nie tylko w politycznie mocno doświadczanej Turcji i kto wie, czy wkrótce nie będą dniem powszechnym artystów w naszym kraju. Ze szczególną uwagą patrzyłem na to, co dzieje się wewnątrz tej historii, za zamkniętymi drzwiami, w domu bohaterów. Bo to co najważniejsze tutaj, to relacja rodzinna, w różnych konfiguracjach. „Żółte listy” wydają mi się pod tym względem bardzo wartościowe i prawdziwe.
Inne wartościowe filmy z Nowych Horyzotów to między innymi „Czarna kula”, której po Cannes zwiastuje się Oscary i wielki sukces międzynarodowy, a która mnie raczej zmęczyła. Formalnie wspaniale nakręcona opowieść dziejąca się w Hiszpanii w trzech różnych okresach czasowych, ale mocno osadzona w tej kulturze i polityce. Warto być oczytanym ponad przeciętność, znać historię i losy kilku kluczowych postaci dramatu. Dobre kino, ale żeby zaraz takie zachwyty? Nieźle wypadł w tym gronie nowy film Pedro Almodovara, co podkreśla bardzo mocną pozycję nie tylko hiszpańskiej piłki nożnej, ale też hiszpańskiego kina.
To był dobry czas na Nowych Horyzontach, kilka tytułów pozostanie ze mną na długo i będzie w ścisłym gronie najlepszych filmów 2026 roku.
Moja lista najlepszych filmów z Nowych Horyzontów (w kolejności znaczącej)
Natura miłości / El ser querido
Niespodziewane / All of a Sudden
Fiord / Fjord
Josephine
Żółte listy / Gelbe Briefe
Czarna kula / La bola negra
Wstyd i pieniądze / Shame and Money
Gorzkie święta / Bitter Christmas
Róża z Nevady / Rose of Nevada
Papierowy tygrys / Paper Tiger

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz