Guillermo del Toro przymierza się
do realizacji kolejnego filmu. Po latach pracy w Hollywood, ten uznany twórca
planuje powrót do rodzinnego Meksyku i chce podobno opowiedzieć historię z
życia jego własnej rodziny.
Guillermo del Toro dołączy więc do grona wybitnych twórców, którzy sięgają po historię z życia swojego i swojej rodziny. Takie filmy wcześniej nakręcili Alfonso Cuaron („Roma”) i Steven Spielberg („Fabelmanowie”). O jakiej historii opowie Guillermo del Toro?
W wywiadzie dla „LA Times” del Toro potwierdził, że chciałby wrócić do rodzinnego Meksyku i wyreżyserować swój pierwszy hiszpańskojęzyczny film od czasu „Labiryntu fauna”, który miał premierę 20 lat temu i niedługo powróci do polskich kin.
Wygląda na to, że twórca ten odejdzie od tematyki fantastycznej i sięgnie po historię autobiograficzną. W wywiadzie reżyser mówi: „To scena porwania z trzech punktów widzenia: ofiary, osób odbierających i jeszcze jednego elementu, którego nie zdradzę”. Dlaczego miałaby być to opowieść autobiograficzna?
Nie wszyscy wiedzą, ale pod koniec lat dziewięćdziesiątych w Guadalajarze został porwany ojciec Guillermo del Toro, Federico. Reżyser kręcił wtedy film „Mimic”, a na jego biurku pojawiło się żądanie okupu w wysokości około miliona dolarów. Guillermo nie posiadał takiej historii, z pomocą przyszedł mu wtedy James Cameron, który bez żadnych zobowiązań przekazał mu tę kwotę i skontaktował z profesjonalnym negocjatorem. Po 72 dniach Federico został ostatecznie uwolniony, a większość porywaczy uciekła z pieniędzmi. Dramat ten wstrząsnął del Toro tak mocno, że wkrótce potem przeniósł rodzinę do Stanów Zjednoczonych, choć jego ojciec, uparty do końca, postanowił pozostać w Meksyku.
Nie wiadomo jeszcze, czy ta historia posłuży za kanwę kolejnego filmu Guillermo del Toro, ale i tak cieszę się na ten film.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz