W 40. rocznicę premiery filmu i
po raz pierwszy w wersji reżyserskiej w Polsce… Już 15 stycznia 2027 roku film Michaela Manna zatytułowany „Manhunter”
pojawi się w naszych kinach. Oto pierwsze spotkanie z Hannibalem Lecterem.
Michael Mann, twórca kultowej GORĄCZKI, ZAKŁADNIKA i serialu MIAMI VICE, w 1986 roku przeniósł na ekran powieść „Czerwony smok” Thomasa Harrisa, tworząc jeden z najbardziej hipnotycznych thrillerów psychologicznych lat 80. To właśnie tutaj, pięć lat przed „Milczeniem owiec”, po raz pierwszy na wielkim ekranie pojawił się Hannibal Lecter, choć pod nieco zmienionym nazwiskiem - Lecktor. Zanim w tę postać wcielił się Anthony Hopkins, swoją interpretację zabójczo inteligentnego mordercy stworzył Brian Cox, którego pamiętamy choćby z serialu SUKCESJA.
Michael Mann zamienia kryminalną historię w hipnotyczny spektakl intensywnych kolorów, nocnych przestrzeni i pulsującej muzyki. To film, w którym równie ważne jak sama zbrodnia jest pytanie o to, jak głęboko można wejść w umysł mordercy, nie tracąc przy tym samego siebie.
Pierwotnie film miał nosić tytuł „Czerwony smok”, jednak producent Dino De Laurentiis zdecydował się na „Manhuntera”, obawiając się m.in. skojarzeń z kinem sztuk walki oraz powtórzenia finansowej porażki „Roku smoka” (widać potwór w tytule wówczas źle wróżył). Mann nie był zadowolony z tej decyzji. Co ciekawe, po sukcesie „Milczenia owiec” amerykańska telewizja przemianowała film na „Red Dragon: The Curse of Hannibal Lecter”, chcąc wykorzystać popularność postaci granej przez Hopkinsa. W Polsce film znany był również jako „Łowca”.
Polski dystrybutor filmu zdecydował się zachować oryginalny tytuł i tak właśnie po 40 latach MANHUNTER powraca w wersji reżyserskiej 4K. Film przeszedł rekonstrukcję cyfrową, a jego finalny montaż nadzorował sam Michael Mann. Nowa wersja została zaprezentowana w 2026 roku m.in. na festiwalu Il Cinema Ritrovato w Bolonii. [informacja prasowa]
***
Od siebie dodam, że film ma w obsadzie nie tylko Briana Coxa. W rolę Willa Grahama wcielił się William Petersen, dziś lepiej kojarzony jako gwiazda serialu „CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas”, ale wtedy chwilę po roli w filmie „Żyć i umrzeć w Los Angeles”. Jego żonę zagrała Kim Greist, Freddy’ego Loundsa wykreował Stephen Lang. Tak istotną dla opowieści postać Reby, w tej wersji zagrała Joan Allen, a w postać Francisa Dollarhyde’a wcielił się zmarły niedawno Tom Noonan. W tej wersji Jacka Crawforda zagrał Dennis Farina, z którym Michael Mann pracował też przy serialu „Crime Story”. Obsada prawdziwie wybitna. Jestem zaintrygowany tą wersją, bo dawno nie widziałem „Łowcy”, a lubię kino Michaela Manna z tamtego okresu, z pierwszych jego filmów, takich jak „Złodziej” i „Twierdza”. Kinowy powrót „Manhuntera” to świetna wiadomość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz