Netflix wprowadził na swoją platformę
film „Lawrence z Arabii”. To jeden z najważniejszych filmów w historii, ważny
nie tylko dla mnie, ale też dla m.in. Stevena Spielberga i Christophera Nolana.
Netflix proponuje oglądanie filmu na małych ekranach, a ja głośno krzyczę – nie
róbcie tego!
„Lawrence z Arabii” to doświadczenie wielkiego ekranu i od czasu do czasu pojawia się ten film właśnie na wielkich kinowych ekranach. Nie dziś, to jutro, ale warto wypatrywać takiej okazji, warto czekać na to doświadczenie.
Bo ten klasyczny film to podróż jedyna w swoim rodzaju, wielka i imponująca, głęboko sięgająca do ludzkich doświadczeń, przedstawiająca niezwykłą postać i jej rolę w historii. Wybitne doświadczenie, oparte na obrazie, wsparte muzyką, kreacjami aktorskimi, ważną treścią.
Jakiś czas temu szef Netfliksa powiedział, że nie widzi różnicy w oglądaniu „Lawrence’a z Arabii” na małym ekranie telefonu i że film nic na tym nie traci (cytuję z pamięci). Jakże bardzo się myli i jak bardzo ten seans rozczaruje tych widzów, którzy sięgną po ten film na małych i średnich ekranach telefonów, tabletów czy komputerów.
Bo szef Netfliksa w swojej arogancji musi mieć rację i chce postawić na swoim w walce którą prowadzi przeciwko doświadczeniu kinowemu. Dla niego nie robi to żadnej różnicy, bo dla niego liczą się tylko liczby, kliki i czas spoglądania na małe ekrany. Nie ma to nic wspólnego z doświadczeniem kinowym, z doświadczeniem takiego filmu, jak „Lawrence z Arabii”, który od ponad 60 lat przekonuje do siebie kolejne pokolenia odbiorców, którzy będą mieli okazji spotkać go na swojej drodze, ale obejrzą film w odpowiednich i godnych dla tego dzieła, warunkach.

Na seans kinowy musiałbym długo czekać i nie wiem, czy się doczekam. Zatem dobrze, że klasyka jest do obejrzenia chociaż w takiej formie.
OdpowiedzUsuńAle maruda z Ciebie. Nie zawrócisz kijem Wisły. 70% młodego pokolenia ogląda filmy na telefonach - i tak będą oglądać obojętnie co i jak ważne, i nawet jak inaczej będzie twierdzić K. Spór albo C. Nolan.
OdpowiedzUsuń