"Projekt Hail Mary"
jest dużym przebojem filmowym i już dziś mówi się o nim, że ma szanse
rywalizować o główne Oscary. Studio Amazon MGM zamierza zgłosić do Oscara
aktora i lalkarza, który wcielił się w postać kosmity Rocky’ego. Byłoby to dla
środowiska aktorskiego znaczące wyróżnienie, a na pewno przełom w podejściu do
oceniania pracy aktorów dubbingowych i lalkarzy.
"Projekt Hail Mary" to przebój, który ciągle grany jest w kinach. Film jest lubiany, także za postać kosmity, który pojawia się w tym filmie. Wcielił się w niego James Ortiz, aktor dubbingowy i lalkarz. Studio Amazon MGM planuje zgłosić jego występ do Oscara w kategorii Najlepszy Aktor Drugoplanowy.
Główną rolę w "Projekt Hail Mary" gra Ryan Gosling. Jego bohater podczas podróży kosmicznej w celu ratowania Ziemi spotyka tajemniczego "kosmitę", przybysza z innej planety, który otrzymał dokładnie taką samą misję ocalenia swojej rasy. To właśnie Rocky, którego zagrał James Ortiz, aktor który nie tylko podłożył głos postaci, ale również odgrywał jej ruchy za pomocą specjalnych lalek. I cała ta operacja była interesująca, obaj aktorzy przed kręceniem „na sucho” robili liczne próby, aby wiarygodnie wypaść na ekranie.
Amazon MGM Studios planuje zgłosić występ Jamesa Ortiza do rywalizacji o Oscara w kategorii Najlepszy Aktor Drugoplanowy. Jak się okazuje, aktor kwalifikuje się do wytycznych regulaminowych przygotowanych przez Akademię. A jeśli nie nominacja do regulaminowej kategorii aktorskiej, to jest też możliwość przyznania mu Oscara Specjalnego. Ta kategoria została stworzona w 1972 roku, aby doceniać przełomowe dzieła, które nie mieściły się w istniejących kategoriach, w momencie, gdy błyskawiczne innowacje technologiczne i kreatywne wyprzedziły regulamin Oscarów. Nagroda pozwala Akademii honorować osiągnięcia, które w innym przypadku mogłyby pozostać niezauważone. Pierwszymi laureatami Nagrody Specjalnej byli autorzy efektów wizualnych do filmu „Tragedia Posejdona”. Potem doceniono m.in. legendarnego Bena Burtta, za dźwiękowe mistrzostwo stworzone do „Gwiezdnych wojen” (m.in. dźwięki R2-D2). Po raz ostatni Nagrodę Specjalną otrzymali twórcy przełomowej animacji komputerowej „Toy Story” i było to w 1995 roku.
Faktem jest, że role dubbingowe czy lalkarskie nigdy nie były nominowane do Oscara. W 2001 roku Brytyjska Akademia Filmowa i Telewizyjna nominowała do nagrody BAFTA drugoplanowy wyczyn dubbingowy Eddiego Murphy’ego, który tak wspaniale podłożył głos Osła w animowanym „Shreku”. To niestety tylko jeden z nielicznych wyjątków.
Sprawa jednak nie jest taka jednoznaczna, a aktorzy pracujący w dubbingu i specjaliści zajmujący się m.in. lalkarstwem, upominają się o zauważenie swojej pracy w sezonie nagród. Debata o tym, jak klasyfikować osiągnięcia zacierające granicę między aktorstwem, dubbingiem a kunsztem technicznym, toczy się od wielu lat.
Sprawę tę dobrze wyjaśnia sam James Ortiz. „Zwykle mówimy o lalkarstwie jako o osiągnięciu technicznym i nim jest. To spektakl. Jednak dla mnie, jako aktora, to nigdy nie jest punkt wyjścia. Interesuje mnie sedno postaci – to, co próbuje przekazać, co czuje pod spodem. Kiedy potrafimy wykorzystać medium takie jak lalkarstwo, często postrzegane jako dekoracyjne, i ożywić postać z bijącym sercem w sposób, który autentycznie porusza ludzi, to robimy coś naprawdę znaczącego”. I to jest fakt. Rocky w „Projekcie Hail Mary” to serce całego tego filmowego przedsięwzięcia.
Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej wydaje się ciągle bardzo konserwatywnym gremium. Nominowanie aktora za rolę dubbingową i lalkarską byłoby wyłomem w całej historii. Czy Akademię stać na taką odwagę i otworzenie drzwi dla szerokiego grona twórców, którzy oddają swój aktorski talent postaciom dubbingowym i lalkarskim? Brak Oscara dla Andy’ego Serkisa za wykreowanie postaci Golluma uważam za znaczące Oscarowe pominięcie. Czy Oscary nie powinny zauważyć postaci Yody wykreowanej przez Franka Oza w „Imperium kontratakuje”? Teraz podobnie problematyczne wydaje się podejście do postaci w „Avatarze”, aktorsko zagranych tak znakomicie przez doborowych artystów.
Temat ciekawy, zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz