„Gwiazdozbiór psa” to bardzo
ceniona powieść i fajnie, że już niedługo pojawi się film na jej podstawie.
Wtajemniczeni twierdzą, że kinowa opowieść odbiega trochę od powieści, ale
to... nie jest wielki problem. Za to są spore obawy, czy Ridley Scott da nam udany
film. Od lat mu się to nie udaje.
Ridley Scott kręci film za filmem, ale nie są to już tak znaczące przedsięwzięcia, jak te realizowane przed laty. Rozczarowaniami były więc: „Gladiator II”, „Napoleon”, „Dom Gucci”, „Ostatni pojedynek”, „Wszystkie pieniądze świata” czy „Obcy: Przymierze”, który był ostatnim filmem SF w reżyserii Scotta. Ostatni bardzo udany film to „Marsjanin” nakręcony w 2015 roku, a przed nim też było różnie. Powodów takiego stanu rzeczy jest podobno wiele, jeden ze współpracowników Scotta mówi o jego niedbalstwie, pośpiechu, braku szacunku dla filmowej wypowiedzi. To była bolesna uwaga, ale sporo wyjaśniała.
Po dwóch kostiumowych i bardzo wystawnych produkcjach, Scott wraca do gatunku, który zna bardzo dobrze, czyli do fantastyki naukowej. Podstawę scenariusza ma bardzo dobrą, ciekawe więc, jak wyjdzie mu film ostatecznie. Obaw jest sporo, choć pierwszy zwiastun „Gwiazdozbioru psa” wygląda obiecująco.
Film opowie o pogrążonym w żałobie pilocie, który wraz ze swoim psem przemierza postpandemiczną dzicz. Bohater walczy o przetrwanie. Przypadkowa transmisja odebrana przez radio pilota daje nadzieję na lepsze życie. W roli głównej nominowany do Oscara za rolę we "Frankensteinie" Jacob Elordi. W produkcji występują również Josh Brolin, Margaret Qualley, Guy Pearce i Benedict Wong. Premiera filmu zapowiadana jest na 28 sierpnia 2026. Scott dołącza do Spielberga, Villeneuve’a, Nolana, którzy w tym roku zaprezentują swoje najnowsze przedsięwzięcia. Oby wszyscy oni dali nam wielkie kino.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz