18 września 2026 roku Komisja
Oscarowa pod przewodnictwem Jana Naszewskiego wyłoniła polskiego kandydata do
99. Nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej w kategorii
Najlepszy Pełnometrażowy Film Międzynarodowy. Naszą kinematografię reprezentować
będzie „Ojczyzna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego.
Wybraliśmy film, który jest kompletnym, wielowymiarowym dziełem sztuki, opowiadającym uniwersalną historię, będąc jednocześnie niepokojąco aktualnym. Wybitny poziom artystyczny w warstwie narracyjnej i wizualnej stał się możliwy dzięki twórczemu wkładowi utalentowanych polskich artystów, którzy wspólnie z reżyserem odpowiadają za kształt filmu. Uważamy, że ten film jest ważnym głosem polskiej kinematografii w europejskim dyskursie intelektualnym.
Komisja mając na uwadze powyższe oraz międzynarodowe osiągnięcia i renomę reżysera, jednogłośnie uznała film „Ojczyzna” w reż. Pawła Pawlikowskiego za ten, który ma największe szanse w wyścigu po Oscara®.
W ramach tegorocznego naboru zgłoszono 7 filmów:
„Bez końca” reż. Michał Marczak
„Dziki Dziki Wschód” reż. Jan Holoubek
„Nasza rewolucja” reż. Piotr Domalewski
„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” reż. Emi Buchwald
„Ojczyzna” reż. Paweł Pawlikowski
„Pojedynek” reż. Łukasz Palkowski
„Przez ścianę” reż. Maciej Sobieszczański
Wszystkie powyższe filmy zostały ocenione przez Komisję Oscarową, uprzednio spełniając wymagania formalne.
O polskim kandydacie do Oscara®:
„Ojczyzna” koncentruje się na relacji między laureatem Nagrody Nobla, pisarzem Thomasem Mannem (Hanns Zischler), a jego córką Eriką (Sandra Hüller) – aktorką, pisarką i kierowczynią rajdową. Akcja rozgrywa się u szczytu zimnej wojny: ojciec i córka wyruszają w wymagającą i emocjonalną podróż samochodem przez zrujnowane Niemcy, od zdominowanego przez USA Frankfurtu po kontrolowany przez ZSRR Weimar. Po raz pierwszy od zakończenia wojny Mann wraca do swojej ojczyzny, podjąwszy wcześniej trudną decyzję o emigracji do Stanów Zjednoczonych.
Producentami filmu są Mario Gianani i Lorenzo Mieli (OUR Films), Ewa Puszczyńska (Extreme Emotions), Jeanne Tremsal i Edward Berger (Nine Hours), Dimitri Rassam (Chapter 2) oraz Lorenzo Gangarossa (Circle One). Za reżyserię odpowiada Paweł Pawlikowski. Produkcja jest współfinansowana przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Ceremonię wręczenia 99. Nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej zaplanowano na 14 marca 2027 roku.
Polski charakter „Ojczyzny”
„Ojczyzna” jest koprodukcją międzynarodową, ale jej polski charakter nie ogranicza się do nazwiska reżysera. O sile rodzimego udziału świadczą skala zaangażowania polskich twórców i specjalistów, wkład finansowy oraz fakt, że niemal wszystkie zdjęcia zrealizowano w Polsce.
– To polski reżyser, przeważająca część ekipy polskiej, zdecydowanie większy udział strony polskiej w samym procesie produkcji i finansowania tej produkcji – podkreśla Kamila Dorbach, dyrektorka Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
W napisach końcowych filmu znalazły się nazwiska 346 pracujących przy nim Polaków. Spośród 38 dni zdjęciowych tylko trzy zrealizowano poza granicami naszego kraju. Pozostałe 35 oznaczało nie tylko pracę dla polskiej ekipy, lecz także konkretne wydatki ponoszone na miejscu: noclegi, transport, usługi techniczne, budowę scenografii czy przygotowanie blisko 300 kostiumów.
Produkcja otrzymała łącznie 7 mln zł dofinansowania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, 860 tys. zł ze Śląskiego Funduszu Filmowego oraz 400 tys. zł z Dolnośląskiego i Wrocławskiego Funduszu Filmowego. Jednocześnie wydatki poniesione w Polsce przekroczyły 20 mln zł. Oznacza to, że środki pozyskane przez producentów za granicą w znacznej części zasiliły polski rynek audiowizualny oraz lokalne firmy współpracujące z produkcją.
Dolny Śląsk zagrał Europę i Amerykę
Jednym z najważniejszych miejsc realizacji „Ojczyzny” był Dolny Śląsk. Region nie stanowił jedynie tła dla opowieści – jego różnorodne plenery i obiekty pozwoliły odtworzyć kilka odległych od siebie miejsc.
– W przypadku „Ojczyzny”, Dolny Śląsk w zasadzie jest, moim zdaniem, jednym z bohaterów tego filmu. Cudownie jest teraz na dużym ekranie widzieć, jak wspaniały, jak plastyczny jest Dolny Śląsk, który jest w stanie zagrać i Frankfurt, do którego najpierw Thomas Mann zmierza, i Weimar, do którego zmierza w drugiej kolejności – mówi Magdalena Klich-Kozłowska, dyrektorka Dolnośląskiego Centrum Filmowego.
Zdjęcia odbywały się m.in. w Legnicy, Ludwikowicach Kłodzkich, Unisławiu Śląskim, Pieńsku, Wałbrzychu, Malczycach, Goszczu, a także na Śląsku: w Sławikowie, Cieszynie i Bielsku-Białej.
Ekipa dotarła m.in. do obiektów, które wcześniej nie gościły filmowców. – Udało nam się znaleźć miejsca, które nigdy nie stanęły przed kamerą. Takim miejscem była fabryka szkła Lucyna, bank w Bielsku-Białej czy Zamek Kliczków – opowiada Katarzyna Sobańska, scenografka.
Ważną rolę odegrała także Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu. W jej największej hali powstały trzy scenografie przedstawiające dom Thomasa Manna w Los Angeles, pomieszczenie hotelowe w Weimarze oraz hotelowy korytarz i windę w Cannes. Dzięki temu sceny rozgrywające się w różnych częściach świata można było zrealizować w jednym miejscu, w tej samej historycznej przestrzeni, w której Andrzej Wajda kręcił m.in. „Pokolenie”.
Koprodukcja, która poszerza perspektywę
W koprodukcji każdy element – praca ekipy, zaplecze techniczne, lokacje czy wkład finansowy – jest wyceniany i składa się na udział poszczególnych partnerów. Taki model umożliwia realizację filmów o skali trudnej do osiągnięcia wyłącznie ze środków jednego kraju, a jednocześnie otwiera produkcję na kolejne rynki i nową publiczność.
– Wiemy, że dzisiaj, w naszym świecie, w którym chcemy przebijać się do szerszej widowni po to, żeby pokazywać pewną paletę możliwości czy wymiany doświadczeń, musimy rozmawiać o koprodukcjach (…), bo rynek audiowizualny się zmienił – zauważa Kamila Dorbach.
– Teraz jest bardzo trudno sfinansować film z jednego kraju, zwłaszcza jeżeli są to większe produkcje. Wtedy rzeczywiście zapraszamy kolegów z innych krajów (…) i robimy wspólnie film. Dla mnie ma to również fantastyczny wymiar, bo zmieniamy trochę perspektywę tego, co robimy – mówi Ewa Puszczyńska, producentka „Ojczyzny”.
Międzynarodowy zasięg filmu Pawła Pawlikowskiego pracuje przy tym na rozpoznawalność całej rodzimej kinematografii.
– Ważne jest, żeby powiedzieć, że jeden Paweł Pawlikowski pociąga za sobą większe zainteresowanie całym polskim kinem. Dzięki temu, że Paweł Pawlikowski jest w Cannes, inne nazwiska z brandem „ja też jestem z Polski” są od razu zauważane i rozpoznawane. Promocja jednego filmu to tak naprawdę przy okazji promocja całego polskiego kina – podsumowuje Dorota Eberhardt, prezeska Kina Świat, polskiego dystrybutora „Ojczyzny”. [źródło: pisf.pl]
***
Innego wyjścia nie było, „Ojczyzna” najlepiej sprawdzi się w tej rywalizacji. Nie będzie miała łatwej drogi do nominacji do Oscara, bo konkurencja jest bardzo silna. Wiele krajów już zgłosiło swoich kandydatów, jest tam wiele bardzo wysoko ocenianych filmów, a wiele z nich, podobnie jak „Ojczyzna” miało premierę w Cannes.
Czy film Pawła Pawlikowskiego przedrze się na skróconą listę kandydatów do Oscara, a potem zdobędzie nominację? Odpowiedź na to pytanie jest otwarte, film często pojawia się w przedoscarowych spekulacjach zachodnich obserwatorów. Do tematu powrócę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz