piątek, 11 września 2026

Polski kandydat do Oscara 2027. Moja analiza

18 września poznamy polskiego kandydata do Oscara w kategorii Najlepszy Pełnometrażowy Film Międzynarodowy. Producenci zgłosili siedem filmów, komisji przewodniczy Jan Naszewski. Czy wybór jest oczywisty?

Nabór filmów do reprezentowania Polski w rywalizacji o Oscara międzynarodowego przeprowadził Polski Instytut Sztuki Filmowej i to pod jego opieką wybrany zostanie polski kandydat do Oscara.

Producenci zgłosili następujące filmy:

Bez końca (Closure) reż. Michał Marczak

Dziki Dziki Wschód (Wild Wild East) reż. Jan Holoubek

Nasza rewolucja (Our Revolution) reż. Piotr Domalewski

Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej (No Ghosts on Good Street) reż. Emi Buchwald

Ojczyzna (Fatherland) reż. Paweł Pawlikowski

Pojedynek (Gorky Resort) reż. Łukasz Palkowski

Przez ścianę (Through the Wall) reż. Maciej Sobieszczański

 

W komisji oceniające kandydatów i wybierające polskiego reprezentanta znajdują się: Jan Naszewski – przewodniczący, Kamila Dorbach, Milenia Fiedler, Artur Liebhart, Paweł Łoziński, Tadeusz Łysiak, Agnieszka Odorowicz, Małgorzata Szumowska, Mariusz Włodarski. To znaczące nazwiska polskiej kinematografii. Artur Liebhart i Paweł Łoziński to przedstawiciele polskiego kina dokumentalnego, a na liście jest jeden taki film. Jan Naszewski świetnie porusza się po światowej branży, potrafi rozpoznać trendy i kierunki Oscarowe. Bardzo ważnym głosem będzie w dyskusji opinia Mariusza Włodarskiego, którego „Dziewczyna z igłą” otrzymała nominację do Oscara w tej kategorii (ale zgłoszenie pochodziło z Danii).

 

Na liście zgłoszonych filmów jest siedem produkcji. Osobiście uważam, że bez szans na zauważenie w rywalizacji o Oscara są filmy „Nasza rewolucja”, „Nie ma duchów w mieszkaniu na dobrej”, „Pojedynek” i „Przez ścianę”. To po prostu filmy, które w świadomości Oscarowej w ogóle nie istnieją, w międzynarodowym obiegu praktycznie nie zaistniały, nie mają zbudowanego Oscarowego fundamentu, którym jest sukces lub obecność na międzynarodowym festiwalu, nie poświęcono im dużo uwagi w prasie międzynarodowej, ogólne zainteresowanie świata filmowego takim kandydatem jest znikome. Te filmy są bez szans w rywalizacji o Oscara międzynarodowego.

 

Na mojej liście pozostały trzy filmy i każdemu z nich poświęcę nieco więcej uwagi.

 

Ciekawym i odważnym wyborem byłoby wskazanie na film dokumentalny „Bez końca” w reżyserii Michała Marczaka. Jeszcze nigdy pełnometrażowy film dokumentalny nie reprezentował naszego kraju w tej rywalizacji. Przed rokiem będąc w komisji Oscarowej sporo miejsca poświęciliśmy „Pociągom” Macieja Drygasa, które osobiście chętnie widziałbym, jako polskiego kandydata do Oscara. Na tamtej liście był to najmocniejszy film, ale z największymi szansami na rywalizację o Oscara dla pełnometrażowego filmu dokumentalnego. Wzmocnienie promocji pod tę konkretnie kategorię uznaliśmy wtedy w komisji za właściwy kierunek. „Pociągi” nie przebiły się do Oscara, found footage wydaje się ciągle bardzo trudną dokumentalną wypowiedzią dla członków Akademii.

Faktem jest też, że pełnometrażowe filmy dokumentalne bardzo rzadko zdobywały w latach poprzednich nominację w kategorii Pełnometrażowy Film Międzynarodowy. To ciągle spore wydarzenie. Ostatni taki przypadek to „Flee” w 2021 roku, który zresztą zdobył też nominację dla pełnometrażowego filmu dokumentalnego i pełnometrażowego filmu animowanego (jedyny taki przypadek w historii). Rok wcześniej nominację zdobył rumuński „Kolektyw”, a wcześniej „Kraina miodu”. Nie było więc wiele takich nominacji i jest to ważne w kontekście rozpatrywania szans filmu „Bez końca”.

Nie mam wątpliwości, że pełnometrażowe filmy dokumentalne mają bardzo niełatwą drogę do nominacji w kategorii Pełnometrażowy Film Międzynarodowy. Tutaj musi pojawić się filmowe „zjawisko”, wydarzenie największej klasy, powszechny zachwyt i festiwalowe nagrody, a do tego bardzo silny partner dystrybucyjny w USA, z dużym wsparciem na promocję. Jaka jest więc sytuacja „Bez końca”? Za filmem na pewno przemawia premiera na festiwalu Sundance w styczniu tego roku, główna nagroda na Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Salonikach (otwiera to drogę filmowi do kategorii Pełnometrażowy Film Dokumentalny), gorące przyjęcie na Millennium Docs Against Gravity (którego szef jest w komisji), obecność na festiwalach True/False, DC/DOX, Sheffield DocFest, Doc10 w Chicago, AFS Doc Days, ale przede wszystkim amerykański dystrybutor i premiera tam zapowiadana. Nie jest to jednak Sony Classics czy Neon, wiodący dystrybutorzy filmów nieanglojęzycznych, ale firma 1-2 Special, która zapowiada amerykańską premierę na 28 października. Ta firma była dystrybutorem m.in. „Urchin”, „A Poet”, „Kontinental ‘25”, a wkrótce wprowadzi do amerykańskich kin „La Gradiva” (na szerokiej liście  kandydatów z Francji do Oscara) czy „Everytime” (niemiecki kandydat do Oscara).

Amerykański partner to ważny argument przy wyborze kandydata do Oscara. Warto jednak pamiętać, że w grze o Oscara międzynarodowego będzie sporo filmów dokumentalnych (Peru zgłosiło „Night Has Come”,  Czesi wysyłają „Kdyby se holubi proměnili ve zlato”, Islandia ma „The Ground Beneath Our Feet” nakręcony w polskiej koprodukcji ze zdjęciami Wojciecha Staronia), a w orbicie Oscarów i na szerokiej liście pełnometrażowych filmów dokumentalnych pojawi się ich około 200. Jak przebić się w takiej liczbie filmów?

„Bez końca” ma silne poparcie krytyków amerykańskich, co też jest bardzo ważne. Murtada Elfadl z Variety opisał „hipnotyzujący” film jako „miażdżące studium miłości i straty”, zauważając, że „jest jak thriller, ale udaje mu się dostarczyć szczerych i przenikliwych emocji w niemal każdej sekwencji po drodze”. Rolling Stone nazwał go jednym z najlepszych filmów Sundance i okrzyknął Marczaka „jednym z najlepszych, najbardziej ekspresjonistycznych twórców filmów non-fiction pracujących obecnie w kinie”. IndieWire podobnie nazwał „Bez końca” jednym z najlepszych filmów z tegorocznego festiwalu Sundance, nazywając go „filmem instynktownym, który rzuca wyzwanie gatunkowi prawdziwej zbrodni” i „ultra wciągającym portretem żalu, akceptacji i roli, jaką może odegrać nadzieja”.

Wybór filmu dokumentalnego byłby decyzją odważną i przełomową, ale w mojej ocenie przebić się temu filmowi do nominacji Oscarowej byłoby bardzo trudno. Na tym etapie nie wiadomo, jakimi środkami na promocję dysponuje producent, jakie dodatkowe wsparcie zdobył, czy ma „asa w rękawie”? Takie argumenty są znane komisji Oscarowej i na pewno będą uważnie analizowane podczas dyskusji o wyborze.

Drugi z poważnych kandydatów to „Dziki, dziki wschód” w reżyserii Jana Holoubka. Ten film lada dzień będzie miał swoją premierę na festiwalu w Toronto i jego droga Oscarowa będzie mogła się rozpocząć. Sporo zależy od przyjęcia filmu na kanadyjskim festiwalu, a jeśli film wygra sekcję Platform, to automatycznie jest zaproszony na szeroką listę kandydatów w kategorii Pełnometrażowy Film Międzynarodowy, bo taki zapis w regulaminie wprowadziła Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej. Są tam już „Fiord” z Cannes czy „Żółte listy” z Berlinale.

Premiera w Toronto to wydarzenie, ale nie jest to gwarancja Oscarowego powodzenia. Przekonali się o tym twórcy „Franza Kafki”, którego miałem zaszczyt wybrać jako polskiego kandydata do Oscara w zeszłym roku. Mimo licznych zabiegów, film Agnieszki Holland okazał się jednak zbyt hermetyczny dla Akademii. Dla mnie to ciągle najlepszy z fabularnych zeszłorocznych kandydatów. Czy film Jana Holoubka wbiję się w świadomość międzynarodowej społeczności filmowej? Spore znaczenie będą tu miały nazwiska producentek filmu, a są to Klaudia Śmieja-Rostworowska i Bogna Szewczyk-Skupień oraz w roli koproducentki Ewa Puszczyńska. Premiera w Toronto wiele powie o szansach Oscarowych filmu Jana Holoubka.

Trzeci z kandydatów to „Ojczyzna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego, wyprodukowana przez Ewę Puszczyńską. Oboje współpracowali przy poprzednich Oscarowych sukcesach polskiego reżysera, przy „Idzie” i „Zimnej wojnie”. Ewa Puszczyńska ma też znaczący udział w powstaniu innych międzynarodowych produkcji, w tym Oscarowych „Strefy interesów” Jonathana Glazera, „Quo vadis, Aida? czy „Prawdziwego bólu”.

Najważniejszy argument przemawiający za „Ojczyzną” to udział i nagroda na festiwalu w Cannes. Bo ten festiwal otwiera drogę do Cannes i dziś trudno jest się przebić do kategorii Pełnometrażowy Film Międzynarodowy bez udziału w tym festiwalu. W dodatku „Ojczyzna” przyniosła Pawlikowskiemu nagrodę za reżyserię i wiele bardzo pochlebnych opinii.

Niemal wszystkie najważniejsze filmy z tegorocznego Cannes będą kandydować do tej kategorii (Rumunia, Japonia, Belgia, Niemcy już wskazały na swoje filmy z Cannes, dołączy do nich zapewne Hiszpania i Francja). Niewiele było w ostatnich latach nominacji dla filmów, które nie miały premiery w Cannes (w poprzedniej edycji był to tylko „Głos Hind Rajab” z Wenecji). Cannes jest argumentem najbardziej przemawiającym za „Ojczyzną”. Ten film jest już na listach Oscarowych kandydatów tworzonych przez międzynarodowe grono dziennikarzy, a to jest także poważne wsparcie dla filmu. Pawlikowski widziany był na festiwalu w Telluride, który uchodzi za festiwal Oscarowy, a odwiedzi zapewne wkrótce także Toronto i San Sebastian. Ta Oscarowa kampania już się praktycznie rozpoczęła, a Pawlikowski za reżyserię i Łukasz Żal za zdjęcia, mogą powalczyć o kolejne nominacje do Oscara. Nie bez znaczenia jest też udział w filmie Sandry Huller, która może mieć 3-4 filmy w Oscarowych zmaganiach w tym roku (także „Róża” – kandydat z Austrii i nagroda na Berlinale oraz hollywoodzkie „Projekt Hail Mary” i „Digger”).

Jest tylko jeden problem. „Ojczyzna” nie ma amerykańskiego dystrybutora, daty premiery w USA, a przynajmniej nie znalazłem takich informacji. W maju 2025 pisano o wsparciu filmu przez Mubi i The Match Factory, a to byliby silni partnerzy. Może więc producenci czekają na wybór filmu na polskiego kandydata do Oscara i wtedy ogłoszą światu datę amerykańskiej premiery i wsparcie na tamtym rynku? Nie byłbym zaskoczony.

Nie mam wątpliwości, że ze wszystkich zgłoszonych polskich filmów, najlepszym kandydatem do reprezentowania Polski w zmaganiach o Oscara międzynarodowego jest „Ojczyzna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Każdy inny wybór uznać będzie można za niespodziankę.

18 września dowiemy się, jaki polski film zgłoszony zostanie do Oscara.

A potem...

Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej 15 grudnia 2026 ogłosi skróconą listę kandydatów do Oscarów (także w „naszej” kategorii). Ogłoszenie nominacji nastąpi 21 stycznia 2027 roku. 99. ceremonia wręczenia Oscarów odbędzie się 14 marca 2027 roku w Los Angeles.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz