Zdobywca czterech Oscarów za film
„Anora”, amerykański reżyser Sean Baker, nieustająco zabiega o utrzymanie
długiego okna dystrybucji kinowej. Tak będzie na pewno z jego kolejnym filmem,
ale czy branża odpowie pozytywnie na ten apel?
Sean Baker, twórca nagrodzonej pięcioma Oscarami "Anory" (4 dla Bakera, 1 dla odtwórczyni roli tytułowej), wziął udział w Red Sea International Film Festival, który odbywa się w Arabii Saudyjskiej. Podczas spotkania z publicznością po raz kolejny zaapelował o rozszerzenie okna dystrybucji kinowej filmu. Dodał, że jego nowy obraz będzie wyświetlany przynajmniej przez sto dni. Zwrócił się także do widzów, by nie rezygnowali z chodzenia do kina.
Baker został zapytany o kupno wytwórni Warner Bros. przez platformę streamingową Netflix. "Nie mogę komentować tej sprawy. Nie znam jeszcze wszystkich szczegółów i nie wydaje mi się, że powinniśmy zabierać głos, dopóki nie będziemy pewni, co z tego wyjdzie" – odparł.
"Niemniej, mam coś do powiedzenia. Nie powinniśmy zmniejszać czasu dystrybucji kinowej filmów. Powinniśmy je poszerzyć" – dodał. Następnie odniósł się do swojego nowego filmu, do którego zdjęcia rozpoczną się w styczniu 2026 roku. "Mój następny obraz dostanie studniowe okno kinowe. To nieco ponad trzy miesiące. Myślę, że w tym momencie to wystarczająca ilość". "Gdy film ukazuje się równolegle w kinie i na streamingu lub od razu na VOD, to podważa wagę filmu. Doświadczenie kinowe ją podnosi. Sposób, w jaki przedstawiasz swe dzieło światu, jest bardzo ważny" – kontynuował Baker.
Dodał, że przegapił wiele filmów, które chciał zobaczyć na dużym ekranie, ponieważ znikały one z kin po tygodniu. Mimo wielu pesymistycznych prognoz jest jednak optymistą co do przyszłości. "’Anora’ była najpopularniejsza wśród generacji Z, czego nigdy bym nie przypuszczał" – stwierdził. "Ktoś mi powiedział, że młodzi ludzie nie chodzą już do kin. To nieprawda. W Los Angeles, gdy idę coś zobaczyć, na sali jest zwykle generacja Z i cieszę się, że młodsi odbiorcy doceniają wartość wspólnego odbioru oraz ich skupienie wyłącznie na obrazie, a nie na różnych rozpraszaczach, telefonach i takich tam".
"Musimy wspierać kina. Widzowie muszą być świadomi, że je stracą, jeśli przestaną do nich chodzić" – zakończył. [źródło film.interia.pl]

To bardzo interesujący ruch ze strony Seana Bakera — postawienie sprawy jasno i zażądanie 100‑dniowego okna kinowego to sygnał, że część twórców nadal wierzy w siłę dużego ekranu i doświadczenia wspólnego oglądania.
OdpowiedzUsuń