sobota, 17 stycznia 2026

Kennedy odchodzi. Nowi szefowie LucasFilm

Zgodnie z zapowiedziami sprzed kilku miesięcy, po 14 latach na stanowisku prezeski LucasFilm, ze stanowiska odchodzi Kathleen Kennedy. Jej miejsce podzielą między siebie, dwie osoby. Jaka przyszłość czeka uniwersum „Gwiezdnych wojen”? Bo o kolejnym „Indianie Jonesie” możemy zapomnieć.

Kathleen Kennedy została wskazana przez George’a Lucasa na stanowisko prezeski LucasFilm, po tym, jak ten sprzedał firmę Disneyowi. Ten wybór przed 14 laty wydawał się logiczny i sensowny. Uniwersum „Gwiezdnych wojen” trafiło pod opiekę osoby, która z firmą związana była przez dekady, a z Lucasem pracowała od bardzo dawna. Jedna bardzo ważna zmiana, to znaczący udział studia Disney w tej układance. Po wydaniu 4 miliardów dolarów oczekuje się sukcesów i dużych osiągnięć, tymczasem...

To inna historia, ale też bardzo ciekawa. Kennedy wskrzesiła „Gwiezdne wojny”, dokończono realizację całego cyklu i tak powstały finałowe epizody ze świata „Star Wars”. Ich jakość? Cóż, po „Przebudzeniu mocy” i mocnym wejściu, kolejne części przynosiły jednak rozczarowanie, kilka pomysłów było nietrafionych, ale filmy zarabiały wielkie pieniądze. Drugim ważnym elementem w nowej układance były seriale z uniwersum, które tworzone były dla platformy Disney+. Bardzo nierówne seriale, z których prawdziwie udane są „Mandalorian” i „Andor”, a opowieści o Obi-wanie i Boba Fettcie czy „Akolita” uznać można za rozczarowujące. Kennedy podjęła decyzję o realizacji kinowych spin-offów „Gwiezdnych wojen”, ale ten o Hanie Solo, pokazał jak bardzo szefowa nie radzi sobie z taką produkcją. Zwolniono reżyserów, próba ratowania filmu okazała się porażką. Szkoda. Po latach postanowiono nakręcić kolejne kinowe filmy, a na pierwszy ogień poszedł bezpieczny „Mandalorian i Grogu”, który zobaczymy już w maju 2026 i zapowiada się dobrze, a rok później świat ujrzy "Star Wars: Starfighter". Przy obu pracowała Kathleen Kennedy i tymi filmami kończy swoją przygodę z „Gwiezdnymi wojnami”.

"Gdy ponad dekadę temu nabyliśmy Lucasfilm, wiedzieliśmy, że do rodziny Disneya dołączy nie tylko jedno z najbardziej lubianych filmowych uniwersów, jakie kiedykolwiek stworzono, ale także zespół talentów pod wodzą wizjonerki, wybranej osobiście przez George’a Lucasa" – napisał o Kennedy Bob Iger, szef Disneya. "Jesteśmy jej głęboko wdzięczny za przywództwo, wizje i opiekę nad kultowym studiem i marką".

Czas na nowe otwarcie. Disney bardzo potrzebuje dobrej zmiany i zgodnie z przypuszczeniami, sprawy kreatywne oddał w ręce Dave’a Filoniego, który od lat związany jest z tym światem. To on dał nam cały animowany świat „Wojen klonów” i odpowiadał też za inne animowane przedsięwzięcia. Na jego konto zaliczyć można też „Mandaloriana”, którego był producentem wiodącym, ale pracował też przy „Ashoce”. Oba seriale przyjęto z zadowoleniem.

Drugą osobą, która współprowadzić będzie firmę LucasFilm jest Lynwen Brennan, która odpowiadać będzie za stronę finansową. Tu są wielkie pieniądze do zaplanowania i wydania. W korporacji każdy krok prześwietlany jest przez dziesiątki prawników i księgowych. Nie wiadomo, na jaką swobodę mogą liczyć Filoni i Brennan, ale Disney ciągle chce wycisnąć z „Gwiezdnych wojen” maksymalne zyski.

Zadaniem Filoniego i Brennan jest utrzymanie zainteresowania marką "Gwiezdnych wojen" oraz kontakt z fanami. Ten ostatni wydaje się kluczowy, mając fanów za sobą i pod kontrolą, można kreować bardzo pozytywny przekaz. Z tym nie do końca radziła sobie Kennedy, która mówiła niedawno, że "nie da się zadowolić wszystkich", ale dodała też, że niczego nie żałuje i niczego nie zrobiłaby inaczej, no może poza filmem o Hanie Solo. Filoni i Brennan będą odpowiadali przed Alanem Bergmanem, jednym z przewodniczących korporacji Disneya.

A co dalej? Plany są niejasne, zapewne trwają przygotowania do otwarcia nowych projektów. Pomysłów jest bardzo wiele, bo też „Gwiezdne wojny” to rozległe uniwersum. Czy nowym szefom, kontrolowanym przez stary zarząd Disneya, uda się na dobre odbudować pozycję „Gwiezdnych wojen”? Będę z uwagą śledził tę historię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz