Ta informacja krąży już od
jakiegoś czasu. Wojtek Smarzowski przymierza się do realizacji filmu o Słowianach,
który dziać się będzie 1000 lat temu. W ostatnich dniach pojawiły się kolejne
szczegóły, które przybliżają ten projekt. I zaczęło robić się ciekawie.
Projekt przybliża producent Wojciech Rzehak: „Najpierw był pomysł na serial, potem na trylogię, potem na jeden film, który ostatecznie postanowiliśmy podzielić na dwie części. Wejdą do kin równocześnie i będą wyświetlane z przerwą”. Te dwa filmy mają swoje tytuły. Jeden z nich będzie nosił nazwę Swadźba", czyli ślub. Drugi zatytułowany ma być „Chrzest”. Premiera zapowiadana jest na 2028 rok.
Zgodnie z dostępnymi informacjami fabuła filmów przeniesie widzów do lat 963-966 - czasów Mieszka I. Rzehak zdradza jednak, że pierwszy władca Polski nie będzie głównych bohaterem produkcji. Możliwe, że będzie nim bohater imieniem Wojbor. W wywiadzie dla "Wyborczej" współscenarzysta Wojciech Rzehak wyznał, że filmy mają składać się z trzech zasadniczych warstw: historyczno-politycznej, przygodowej oraz religijno-społecznej. Zobaczymy, jak powstawała historia Polski, jak żyli ówcześni ludzie i jakimi wartościami kierowali się w życiu.
Na ten moment obsada nie została jeszcze wybrana. Trwają prace nad ostateczną wersją scenariusza, kostiumów czy scenografii. W planach jest budowa grodów Mieszka, w których ma zostać nakręconych wiele scen.
„Jeśli idzie o samego Mieszka, chcemy pokazać kilka lat jego panowania. To będą lata bitew, które stoczył z Wolinianami, Wichmanem i Wieletami. Akcja zacznie się w granicach lat 963-964, bo wtedy Mieszko pierwsze dwie bitwy przegrał. Potem zawarł sojusz z Bolesławem Okrutnym i, wzmocniony oddziałami jazdy czeskiej, w 967 roku kolejną bitwę wygrał. Pomysł jest taki, by pokazać drogę od klęski do zwycięstwa. Po drodze będzie oczywiście miejsce na chrzest Mieszka” - zdradza Rzehak i potwierdza kolejną potencjalną bombę. „Był pomysł, by odtworzyć język dawnych Słowian” - mówi Olga Szpunar. I to brzmi bardzo odważnie.
Dwa filmy z przerwą? To będzie bardzo długi seans, ale to jest pomysł fajny. Ostatnio takie pokazy cieszą się sporym zainteresowaniem. Tak było z „The Brutalist”, a ostatnio z reżyserką wersją „Kill Billa”. Na horyzoncie są też cztery filmy o The Beatles w reżyserii Sama Mendesa, które mają mieć premierę tego samego dnia. Czegoś takiego w dystrybucji jeszcze nie było. Warto jednak pamiętać, że wiele lat temu w częściach pokazywano wielką polską klasykę – „W pustyni i w puszczy”, „Potop”, „Noce i dnie”, klasyczna „Akademia Pana Kleksa”, „Jak rozpętałem II wojnę światową”, „C.K. Dezerterzy”. i kilka innych. Pomysł ekipy Smarzowskiego też jest bardzo fajny, a nazwisko tego twórcy gwarantuje pewną jakość. Liczę na wielkie kino. [źródło wyborcza.pl, interia.pl]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz