Sean Penn nie znosi robienia
sobie selfie i pod żadnym pozorem nie weźmie udziału w zgromadzeniu publicznym,
w którym znajdzie się więcej niż osiem osób. Dlatego nie pojawił się na 98.
gali rozdania Oscarów, na której zdobył nagrodę dla najlepszego aktora
drugoplanowego (swojego trzeciego Oscara).
Rewelacje te pojawiły się podczas rozmowy Penna z prezenterką CNN Kaitlan Collins w ramach 25. Festiwalu Tribeca, który odbywa się w dniach 3-14 czerwca. Sean Penn jest stałym bywalcem festiwalu, w dużej mierze dzięki jego długoletniej osobistej i zawodowej relacji z jednym ze współzałożycieli festiwalu, Robertem De Niro, i był jak zwykle szczery i bezkompromisowy podczas rozmowy, skacząc od tematów takich jak Ukraina („oni zwyciężą”), przez nowo odkrytą pasję do obróbki drewna, po to, dlaczego tak bardzo złagodniał od czasu swojej szalonej młodości.
Penn wyjaśnił dlaczego nie był obecny na Oscarach. „To nie tylko gala wręczenia nagród” – powiedział. „Tak samo byłoby, gdyby ta grupa szła na afterparty. To zawsze oznaczało dla mnie dyskomfort społeczny; za dużo ludzi. Teraz jestem zdecydowany, zobowiązałem się do końca życia, że nie pójdę nigdzie, żeby być w wyznaczonej grupie powyżej ośmiu osób”. Takie większe zgromadzenia wywołuje w nim „lęk” i „wywołuje przerażenie”.
Według Penna, rozmawiał on przed Oscarami ze swoimi współpracownikami z filmu „Jedna bitwa pod drugiej” i wszyscy byli zgodni, że „lepiej będzie dla mojego zdrowia psychicznego”, jeśli nie wezmę udziału w rozdaniu nagród. Zamiast tego udał się na Ukrainę , gdzie niestrudzenie pracuje nad tym, by rzucić światło na to, że kraj ten jest atakowany przez Rosję i potrzebuje wsparcia Zachodu. Penn oglądał Oscary na Ukrainie i cieszył się, że nie wziął udziału w rozdaniu nagród.
Penn podjął decyzję, że nie będzie już brał udziału w galach rozdania nagród po tym, jak w tym roku pojawił się na Złotych Globach. „Najlepsze, co mogłem z siebie wykrzesać, to ulga” – wyznał. „Wiedząc, że już tego nie zrobię, zrobiłem to wcześniej w tym roku. Pojechałem na Złote Globy; nigdy wcześniej tam nie byłem. I wtedy zdecydowałem: 'Nie dam rady'”.
Gdy opuszczał ceremonię wręczenia Złotych Globów, Penn był bombardowany przez ludzi chcących mieć z nim selfie, co ponownie sprawiło, że nigdy nie będzie chciał brać udziału w publicznych wydarzeniach, w których brałoby udział więcej niż osiem osób.
„Ludzie nigdy nie powinni robić sobie selfie z nikim. To szkodzi tobie; szkodzi wszystkim. To wysysa duszę” – powiedział. [źródło variety.com]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz