Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny
udostępniły na stronie ninateka.pl w całości, jeden z klasycznych
przedwojennych polskich filmów. Historia uratowania od zapomnienia i niemal w
pełnej wersji „Janko Muzykanta”, jest bardzo ciekawa. To kolejny film z Listy
Polskiego Dziedzictwa Filmowego, który trafił do stałe kolekcji Ninateki.
Ta bardzo swobodna adaptacja noweli Henryka Sienkiewicza to fascynujące dzieło czasu przełomu: z jednej strony już operuje ilustracją muzyczną i efektami dźwiękowymi, z drugiej – zamiast dialogów mówionych – wciąż wykorzystuje plansze tekstowe.
Ścieżka dźwiękowa nagrana była na płytach gramofonowych odtwarzanych symultanicznie z obrazem – te jednak zaginęły, wydawałoby się bezpowrotnie. Przez dziesięciolecia „Janko Muzykant” funkcjonował więc jako film niemy (w archiwum FINA zachowały się dwie kopie: oryginalna polska i dystrybucyjna czechosłowacka). Szczęśliwie udało się – i to był iście filmowy zwrot akcji – odnaleźć nie tylko jeden, ale dwa komplety (prawie nieużywanych) płyt w zbiorach prywatnego kolekcjonera we Włoszech.
To sensacyjne znalezisko stało się podstawą wyjątkowego, pionierskiego projektu Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny w dziedzinie rekonstrukcji obrazu i dźwięku. I o tym ostatnim procesie, o przywracaniu „Jankowi Muzykantowi” głosu opowiada dr Jakub Stadnik, a zapis jego prelekcji dostępny jest na stronie Ninateki. Podobnie jak rozmowa z Krzysztofem Rogulskim, zawodowo reżyserem, a prywatnie synem Stefana Rogulskiego, dziecięcego aktora przedwojennego kina, który rolą małego Janka debiutował. Dorosłego bohatera zagrał również debiutant, Witold Conti – wkrótce jeden z popularnych, filmowych amantów. A obok niego Maria Malicka, Tekla Trapszo, komediowy duet Adolf Dymsza i Kazimierz „Lopek” Krukowski czy Aleksander Żabczyński – ta obsada to dodatkowy powód, by obejrzeć ten wyjątkowy film.
Film oraz materiały dodatkowe mu poświęcone znaleźć można na stronie Ninateki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz