środa, 6 czerwca 2018

„Juliusz” z pomysłem. Mamy świetną polską komedię


Na Forum Wokół Kina w Sopocie obejrzałem debiut reżyserski Alka Pietrzaka „Juliusz” i drugi producencki film duetu Drabik/Chaciński („Planeta Singli”). Cóż, jestem pełen uznania dla polskiej komedii, która przywraca mi wiarę w ten gatunek, tak niemrawie i powtarzalnie uprawiany obecnie w naszym kraju.

Scenariusz stworzony przez m.in. Abelarda Gizę i Kacpra Rucińskiego to zbiór wielu zabawnych scen, które przybliżają nam tytułową postać i jej świat, ale w tej opowieści widać, że napisali ją ludzie umiejący bawić publiczność i świetnie ją rozumiejący. Humor jest na świetnym poziomie, wiele scenek w których tak błyskotliwie pokazał się Wojciech Mecwaldowski i partnerujący mu WSZYSCY aktorzy, to ten rodzaj filmowej zabawy, jaką w kinie lubię najbardziej.

Nie ma wątpliwości, że wielbiciele stand-upów będą mieli najwięcej frajdy ze spotkania z „Juliuszem”. Jest niegłupio, a wiarygodnie, jest śmiesznie, ale z domieszką absurdu, jest też kilka ciekawych obserwacji na temat poważnych relacji pomiędzy ludźmi.  I co cieszy mnie szczególnie NIE MA POLITYKI, prostych odniesień do sytuacji w kraju, taniego naśmiewania się z tego, co łatwo wyśmiać. Otrzymujemy przede wszystkim świetne i świeże komediowe pomysły, zabawne rozwiązania sytuacyjne, wiele kapitalnych scen z udziałem większych i mniejszych gwiazd (nie zdradzę, by nie zepsuć zabawy).

Obejrzałem film, który w trudnym gatunku polskich komedii sprawdza się znakomicie, prawdziwie bawi i jest propozycją, która ma (dla jednych więcej, dla innych mniej) sporo świeżego spojrzenia na ten rodzaj kina. W końcu, coś w polskiej komedii, co powoduje, że bawiłem się fantastycznie, nie poczułem tego reżyserskiego napinania się na sukces i nastawienia na wyeksponowanie gwiazd w obsadzie, z pięknym miastem i przebojowymi piosenkami. Obejrzałem film stworzony lekką ręką, bez naciągania, a z pomysłem i prawdziwą sympatią do trudnego przecież gatunku. [Ocena 8/10]

Premiera filmu w polskich kinach 14 września.