wtorek, 7 kwietnia 2020

Kino w internecie. Krok dalej…


Wirtualna Polska rusza z nową usługą PPV (pay per view), która może zastąpić, choć w niewielkim stopniu, seans kinowy. Na czym polega ten pomysł i co może przynieść w przyszłości? Czy to początek daleko idących zmian w sposobie oglądania filmów i w podejściu do kina? Powstają pomysły mające na celu ratowanie kin i przekształcaniu ich w projekty internetowe.

Propozycja kinowa firmowana przez Wirtualną Polskę zostanie uruchomiona na stronie WP Pilot (internetowa telewizja) 8 kwietnia. Codziennie o godzinie 20:00 emitowany będzie tam film, ale by go obejrzeć trzeba będzie zakupić bilet (na razie w dość przystępnej cenie). Nie jest niestety znany model biznesowy tego przedsięwzięcia, ale wygląda to na bezpośrednią współpracę WP z właścicielem filmu.

Pokaz filmu w systemie PPV to ciekawy eksperyment, ale jego powodzenie zależy w dużej mierze od repertuaru. Jako pierwsze pojawią się w usłudze WP filmy raczej znane już widzom („Na noże” i „Parasite”), ale co by było gdyby w usłudze tej lub podobnej pojawiły się filmy, które nie mogą obecnie wejść do kin i nie są dostępne w internecie?

Pomysł WP to mały krok do stworzenia wirtualnych kin w internecie, które zapewne wkrótce zaczną się pojawiać także w naszym kraju. Docelowo powinny one dotyczyć ścisłej współpracy pomiędzy kinami i dystrybutorami. Obydwie grupy znajdują się dziś w bardzo trudnej sytuacji.

Kina i dystrybutorzy są sobie nawzajem potrzebni, muszą patrzeć w przyszłość, logicznie więc wydaje się, że powinni połączyć siły i nie pozwolić przejąć kinowego pola serwisom streamingowym. Projekt ich wspólnych działań powinien mieć na celu ratowanie tradycyjnych kin, a nie zastąpienie ich już na zawsze kinami wirtualnymi. Tak to widzę, ale śmiało można założyć, że po epidemii powstanie pośredni model sprzedaży filmów w kinach, łączący przedsięwzięcia tradycyjne i internetowe. W dodatku kina internetowe będą miały znaczącą rolę do odegrania w miejscach, w których kin nie ma w ogóle lub wśród osób nie mogących z nich korzystać (np. niepełnosprawni).

Kina wirtualne powstają już w USA, choć na razie ograniczają się do współpracy z nielicznymi niezależnymi dystrybutorami. Według tego pomysłu filmy prezentowane są w streamingu w internecie na stronie danego kina, widzowie wykupują dostęp do filmów, a podział ze sprzedaży biletów dzielony jest tradycyjnie pomiędzy kino i dystrybutora.

Według innego pomysłu znaczącą rolę do odegrania w budowaniu nowego kinowego modelu mogą mieć serwisy VOD, które w porozumieniu z kinami i dystrybutorami mogłyby wdrożyć system sprzedaży filmów, zapewniający wsparcie wszystkim zainteresowanym. Istnieje w Szwecji kinowo-internetowe przedsięwzięcie, które pozwala widzom pewnej platformy VOD wskazywać kino studyjne, do którego odprowadzane jest 50 procent kwoty uzyskanej ze sprzedaży filmu. To model polegający na dobrej woli i zaufaniu obu stron oraz na szeroko rozumianej współpracy między dwoma podmiotami, dbającymi zazwyczaj o własne interesy.

Barierą do uruchomienia takiego przedsięwzięcia w Polsce może być technologia oraz sam proces realizacji porozumienia pomiędzy kinami i dystrybutorami. Potrzebna będzie też zmiana umów z właścicielami praw do filmów, którzy jako pierwsze pole eksploatacji uznają kino tradycyjne. To wszystko w dzisiejszej perspektywie jest do zrealizowania.

W polskim ustawodawstwie zmieniono niedawno definicję słowa „film”, która umożliwia pokazywanie polskich filmów w internecie, bez konieczności ich emisji w kinach. Trwają też prace nad pomysłem wdrożenia wirtualnych kin w Polsce. Ma on poparcie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Czekam na szczegóły tego przedsięwzięcia i jego uruchomienie.

1 komentarz: