"Diuna: Część trzecia"
zapowiada się jako jedno z największych filmowych wydarzeń roku. Timothée
Chalamet podczas spotkania na Uniwersytecie Teksańskim zdradził kilka
szczegółów odnośnie nadchodzącego filmu.
"Diuna: Część trzecia" jest jednym z najbardziej wyczekiwanych filmów roku. Potwierdzono, że będzie realizowana przy pomocy kamer IMAX. Swoje role z poprzednich dwóch części "Diuny" powtórzą Timothée Chalamet, Zendaya, Florence Pugh, Jason Momoa, Javier Bardem i Anya Taylor-Joy. Dołączą do nich Nakoa-Wolf Momoa i Ida Brooke jako dzieci Paula Atrydy i Chani, Leto II i Ghanima. Grega Freisera, nagrodzonego Oscarem operatora dwóch poprzednich filmów, zastąpi Linus Sandgren, laureat nagrody Akademii za "La La Land". Hans Zimmer powróci jako kompozytor. Wstępna data premiery zaplanowana jest na 18 grudnia 2026 roku.
Niedawno główny aktor serii, Timothée Chalamet, pojawił się podczas spotkania Variety i CNN na Uniwersytecie Teksańskim w Austin, gdzie rozmawiał z Matthewem McConaugheyem. Ujawnił kilka szczegółów z nadchodzącej odsłony serii. Gwiazdor zapowiedział, że szykuje się "wielki film, w którym można przemycić niespodziankę". Chamalet bardzo zainspirował się Oscarem Isaac'iem, który w pierwszej odsłonie grał Leto Atrydę, ojca Paula. "Potraktował to po szekspirowsku - zagrał, wyolbrzymiając i nie przejmując się tym zbytnio" - powiedział aktor.
"Nie chciałem popadać w samozadowolenie z powodu ani jednej chwili. Wszystko było święte, a to był mój ostatni raz przy 'Diunie', więc naprawdę chciałem traktować to jako świętość. Ludzie potrafią popaść w samozadowolenie, ale przy trzecim filmie byłem bardziej skupiony. Czułem, że to naturalny impuls, więc chciałem się z nim zmierzyć z całych sił" - wyznał Timothée i potwierdził, że nie chciał spoczywać na laurach. Przy nagraniach do ostatniej części był bardziej skupiony niż kiedykolwiek.
30-latek wspomniał również swoje pierwsze doświadczenia z sagą i jak zmieniły się one na przestrzeni lat. "Wyszedłem z 'Pięknego chłopca' i 'Tamtych dni, tamtych nocy' oraz filmów o wiele bardziej naturalistycznych, a ten był ogromnym filmem, więc czułem się onieśmielony. Ale szczególnie przy tej trzeciej części, wszystkie te wspaniałe rzeczy, które widzisz na ekranie, wynikają ze swobody ruchu i wolności wyboru. A z Denisem naprawdę mieliśmy dobry rytm. To najbardziej niesamowity film" - tłumaczy. [źródło: interia.pl]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz