piątek, 26 lutego 2016

Brzydki atak na "Idę" w TVP2


Wczoraj 25 lutego TVP2 wyemitowała film Pawła Pawlikowskiego zatytułowany "Ida". Przed seansem posłuchać można było stronniczych opinii zaproszonych gości, a potem pojawił się napis, który udawał integralną część filmu.

Przed projekcją filmu w TVP2 pojawili się goście: Krzysztof Kłopotowski reprezentujący TVP Kultura, Piotr Gursztyn z TVP Historia oraz Maciej Świrski z Reduty Dobrego Imienia. To właśnie ta ostatnia organizacja zabiegała o zmiany w "Idzie", apelując o zamieszczenie w napisach początkowych planszy z informacją o tym, że Polacy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej. Na ingerencję w kopie kinowe nie zgodzili się twórcy, ale film trafił do telewizji publicznej i nowe władze nie miały już żadnych z tym problemów.

W TVP2 "Ida" została przedstawiona w sposób stronniczy i krzywdzący. Zarzucono filmowi, że jest niesprawiedliwy, nieprawdziwy i obraża Polaków. Zabrakło innych opinii o naszym oscarowym filmie, nie pokazano innego punktu widzenia.

Po tym jak zaproszeni gości skrytykowali film, pojawił się przed samym seansem stosowny napis, który informował o udziale Polaków w ratowaniu Żydów. Jak czytam w internecie napis przygotowany przez TVP2 zrobiony został w stylu napisów "Idy" i udawał integralną część filmu. Bezpiecznie zaś opatrzonym był znaczkiem (c)TVP2, aby nikt nie mógł się czepiać.

Zachowanie władz budzi duży niesmak i mój wewnętrzny sprzeciw. Dziś ingerencja w "Idę" jest bardzo czytelna i nie ujdzie uwadze, ale wkrótce podobne zachowania mogą niestety bardzo się nasilać, przez co zleją się z problemami dnia codziennego. To bardzo niebezpieczne zdarzenie otwierające drogę do cenzury. Zaczyna się...

Aktualizacja (14:20)

Sprawa wywołała poruszenie. Informacje o zajściu czerpałem z komentarzy w internecie od świadków tego zajścia. Dziś pojawiają się szczegółowe zapisy z rozmowy. Oto fragmenty dostępnych wypowiedzi:

Krzysztof Kłopotowski: - Moim zdaniem "Ida" to jest próba uczciwego z punktu widzenia reżysera rozliczenia się ze stosunkami polsko-żydowskimi. Stara się wyważyć racje moralne między Polakami a Żydami […]gdyby ten film nie dotyczył stosunków polsko-żydowskich, nie pozwalał bronić strony żydowskiej w tym konflikcie polsko-żydowskim, jaki istnieje, to nie dostałby Oscara

Piotr Gursztyn: - Sprawcami mordu byli polscy chłopi. To jest podstawowa kontrowersja. Ci polscy chłopi od jakiegoś czasu funkcjonują jako tacy chłopcy do bicia. Oni są po prostu odhumanizowani, to było widać np. też w "Pokłosiu", takie istoty nieludzkie, zwierzęce. To bardzo niesprawiedliwe. […]Jego zdaniem Polacy mogą czuć, że "są oskarżani o zbrodnie, których nie popełnili", lub o skalę zbrodni nieproporcjonalną do rzeczywistości. - Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy można to traktować jako coś oczyszczającego. Nawet jeśli były takie intencje, więcej było sporu niż wdzięczności za to, że ten film powstał - mówił.

Maciej Świrski: - Jeżeli mówimy o czasach okupacji niemieckiej, to Polacy w dużej mierze rozliczyli się z tą brudną przeszłością szmalcownictwa itd. - tych nielicznych jednak w skali kraju i w skali narodu jednostek - poprzez sądy specjalne Armii Krajowej i wyroki wydawane w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego […] - Jeżeli ten film ma być elementem katharsis, to musi mieć wymowę, z którą Polacy się zgadzają, którą odbierają jako swoją. Nie można robić katharsis wbrew narodowi. Oczywiście trzeba mówić rzeczy przykre, brutalne, mówić o tym, że były rzeczy straszne w historii narodu. Ale nie można tego robić, obrażając ten naród. […]Zdaniem Świrskiego w filmie "nie ma ani słowa" o okupacji niemieckiej, w związku z czym "widz zagraniczny, nieznający historii Polski, wyjdzie z wrażeniem, że to Polacy są sprawcami Holocaustu".

Aktualizacja 27.02.

TVP udostępniła reportaż, który pojawił się przed filmem "Ida".