wtorek, 27 grudnia 2016

Poważny postrzał na planie reklamy z McGregorem


Kilka dni temu Ewan McGregor dzielił się z fanami swoimi zdjęciami z Warszawy. Dziś już wiadomo, że aktor kręcił w Polsce reklamę, której reżyserem był najbardziej kasowy obecnie rodzimy twórca. W trakcie tej realizacji doszło do wypadku, w wyniku którego postrzelony został prawdziwą kulą pracujący przy filmie operator.

Jak informuje tvn24: operator przeszedł już skomplikowaną operację, ale czekają go kolejne. Kula wystrzelona z karabinu samopowtarzalnego POF-USA P308 trafiła go w lewą kość udową. Do wypadku doszło niemal przed tygodniem, plotki pojawiły się niedługo potem, dziś piszą o tym media. Wiadomo, że policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie pod nadzorem prokuratury.

Jak pisze tvn24: Dochodzenie jest prowadzone z art. 157 par. 1 kodeksu karnego, według którego "kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5". - Zaznaczam, że to tylko wstępna kwalifikacja - tłumaczy prokurator Arkadiusz Jaraszek z działu prasowego Prokuratury Krajowej. I dodaje: - Zostaną powołani biegli, którzy ocenią stan zdrowia pokrzywdzonego i charakter uszczerbku na zdrowiu, jakiego doznał. Wtedy zostanie podjęta decyzja, czy i jakie zarzuty w tej sprawie zostaną ogłoszone. Dochodzenie prowadzi policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola.

Na lotnisku na Bemowie kręcono sceny, w której w kierunku kamery oddawany jest strzał z helikoptera. Jak ustalił portal tvn24.pl, w helikopterze siedział emerytowany żołnierz związany z Fundacją Sprzymierzeni z Grom. Miał on pozwolenie na broń. Według świadków, do których dotarł tvn24.pl, zamiarem twórców było sfilmowanie wystrzelonego pocisku z karabinu. - Dlatego strzał padł w kierunku kamery. Ale specjalnie spreparowana kula trafiła w lewą nogę operatora. Kaskader, który był na miejscu, założył mu opaskę uciskową. Teraz policja i prokuratura będą ustalać, czy na planie filmowym obecny był pirotechnik. To jego zadaniem powinno być bowiem przygotowanie specjalnego pocisku, który można by sfilmować w locie, ale w taki sposób, by nikomu nie stała się krzywda.