„Pokot” w reżyserii Agnieszki Holland będzie polskim kandydatem do Oscara 2018 w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. O wyborze tym zadecydowała Komisja Oscarowa. Na blogu piszę między innymi o tym, co sądzę o tej decyzji.
W komunikacie oficjalnym Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej
przeczytać można: Komisja Oscarowa złożona z przedstawicieli polskiego
środowiska filmowego oraz dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w
składzie: Paweł Pawlikowski (przewodniczący), Grażyna Torbicka, Stefan Laudyn,
Arthur Reinhardt, Tomasz Wasilewski, Agnieszka Smoczyńska oraz Magdalena Sroka
wybrała film "Pokot" w reżyserii Agnieszki Holland na polskiego
kandydata do Oscara w kategorii "Najlepszy Film Nieanglojęzyczny".
"Po długich dyskusjach komisja uznała, że to »Pokot«
będzie w tym roku najlepiej reprezentował polską kinematografię w trudnej
rywalizacji oscarowej. Rozważaliśmy kilka tytułów i w naszej ocenie film
Agnieszki Holland ma najwięcej atutów, które mogą pomóc mu w kampanii
promocyjnej i w konsekwencji zwiększyć szanse na uzyskanie nominacji do
Oscara" - powiedział Paweł Pawlikowski.
"»Pokot« to uniwersalna, bardzo starannie zrealizowana
opowieść niewątpliwie poszerzająca pole naszej wrażliwości. Ten gatunkowy
patchwork jest niezwykle aktualny i sprawia, że wciąż warto zadawać podstawowe
pytania. To film o tym, czy warto zawalczyć o dobro tego, co nas otacza, o
przyrodę i słabszych od nas. »Pokot« to obraz z mocnym przesłaniem, w dodatku
będący ważnym kobiecym głosem, a twórczość kobiet jest coraz szerzej obecna w
kinie światowym ostatnich lat" – dodał przewodniczący Komisji Oscarowej.
"Agnieszka Holland jest reżyserką znaną i cenioną wśród
członków Amerykańskiej Akademii Filmowej. Była trzykrotnie nominowana do
Oscara, w tym dwukrotnie w kategorii »Najlepszy Film Nieanglojęzyczny«, cały
czas realizuje produkcje telewizyjne w Stanach Zjednoczonych. Warto podkreślić,
że »Pokot«, laureat Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale, był już dystrybuowany
w kilku krajach oraz ma bardzo skutecznego i doświadczonego agenta sprzedaży –
Beta Cinema" - zaznaczyła dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej
Magdalena Sroka.
"Kampanię promocyjną filmu Agnieszki Holland nieprzypadkowo
zaczynamy na festiwalu w Toronto. To bardzo ważne miejsce dla tytułów, które
stają do oscarowej rywalizacji. Polski Instytut Sztuki Filmowej, podobnie jak w
latach ubiegłych, będzie wspierał kampanię oscarową polskiego kandydata. W
przypadku obecności »Pokotu« na shortliście, wsparcie ze strony Instytutu
zostanie zwiększone" – zapewniła dyrektor PISF.
"Pokot" wszedł na ekrany polskich kin 24 lutego
2017. Światowa premiera "Pokotu" odbyła się na 67. Międzynarodowym
Festiwalu Filmowym w Berlinie. Obraz Agnieszki Holland był prezentowany w
Konkursie Głównym i otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia - Nagrodę Alfreda Bauera -
przyznawaną filmom fabularnym wyznaczającym nowe perspektywy w sztuce filmowej.
"Pokot" ma szansę na zdobycie nominacji do Europejskich Nagród
Filmowych 2017. Film Agnieszki Holland znalazł się na liście 51
pełnometrażowych produkcji fabularnych ubiegających się o nominacje. Warto
dodać, że "Pokot" w ubieganiu się o Europejską Nagrodę Filmową w
kategorii Najlepszy Film Europejski otrzymał rekomendację FIPRESCI.
Zagranicznym agentem sprzedaży filmu jest Beta Cinema.
"Pokot" wszedł już w tym roku na ekrany kin m.in. na Słowacji, w
Czechach, Finlandii, Norwegii a niedługo obejrzą go widzowie w Szwecji i
Hiszpanii. [pisf.pl]
Mój komentarz do wyboru polskiego kandydata do Oscara
Czy „Pokot” to rzeczywiście najlepszy z możliwych wyborów.
Przyznam szczerze, że nie zachwyca mnie wybór komisji, na czele której stał
Paweł Pawlikowski. Cenię „Pokot”, ale uważam ten wybór za bardzo zachowawczy i
bezpieczny. Przy całym szacunku dla pani Agnieszki Holland i przy sympatii dla
filmu, uważam skromnie, że to nienajlepsza droga do oscarowej nominacji.
Argument dotyczący miejsca Agnieszki Holland w światowej kinematografii jest
zrozumiały, ale niestety dziś nie działa tak dobrze, jak przed laty. Obserwując
od lat kategorię Najlepszy Film Nieanglojęzyczny dostrzegam poważne zmiany,
jakie tutaj nastąpiły. I niestety wybitne nazwiska dziś w tej kategorii nie
odgrywają decydującej roli. Świadczy o tym chociażby sytuacja dotycząca Andrzeja
Wajdy i jego „Powidoków”, które nie zyskały uznania w oczach członków Akademii,
a przecież argumentów przemawiających za tą kandydaturą było znacznie więcej,
niż dziś jest za Agnieszką Holland i jej „Pokotem”. Na nic więc zdają się „nazwiska”,
a w zeszłym roku mimo zgłoszenia, nominacji nie otrzymali, faworyzowani także:
Xavier Dolan, Paul Verhoeven, Brillante Mendoza, Andriej Konczałowski (był na
skróconej liście), Pedro Almodovar. Nie pomagają też niestety zdobyte wcześniej
nominacje i Oscary, jak przekonał się Danis Tanovic czy Gianfranco Rosi.
Gdzie szukać kandydata, który realnie włączyć się może do
gry o nominację do Oscara? Szansę na sukces daje przede wszystkim sam FILM,
który musi znaleźć sposób na zachwycenie członków Akademii i musi się wyróżniać
na tle ponad 80 innych tytułów kandydujących w tej kategorii. Czasami są to po
prostu filmy, które nie potrzebują żadnej rekomendacji, a pozycję mają dominującą
wśród propozycji festiwalowych („Toni Erdmann” i „Klient” przed rokiem),
czasami decyduje egzotyka pokazywanego tematu i miejsca („Tanna”), czasami ważne
jest ciepło i wielka umiejętność opowiadania prostych i ponadczasowych historii
filmowych („Mężczyzna imieniem Ove”) oraz siła narodowej kinematografii (jak zrobili
to Duńczycy z „Land of Mine” i kilkoma wcześniejszymi „średnimi” filmami).
Gdzie w tym miejscu plasuje się „Pokot”? Być może w
kategorii „egzotyka”, ale czy Akademię będzie w ogóle interesowała się pokazaną
tam historią? Mam niestety spore, co do tego obawy. Skoro mamy już kandydata,
jego promocja zaczyna się w Toronto, to teraz potrzebne będą duże pieniądze i
silne wsparcie amerykańskich specjalistów. Mimo, że „Pokot” ma międzynarodowego
agenta sprzedaży, nie jest to niestety jeszcze furtka do amerykańskiego Oscara.
A gdyby nie „Pokot” to kto? Rozmyślając od jakiegoś czasu o
polskim kandydacie do Oscara wydawało mi się, że dziś takim faworytem jest
pełnometrażowa animacja malarska „Twój Vincent”, która zwróciła już na siebie
uwagę amerykańskich krytyków. 1
września film pokazano na bardzo oscarowym festiwalu w Telluride, który
corocznie odkrywa wielu faworytów Akademii. 22 września film trafi do kin w
USA, a wspiera go spora liczba gwiazd, które dubbingują film w wersji
anglojęzycznej (Saoirse Ronan, Aidan Turner, Helen McCrory, Chris O'Dowd).
Oczywiście do kategorii filmów nieanglojęzycznych zgłaszamy film polski, ale to
tylko formalności wynikające zapewne z regulaminu (pokaz w Los Angeles i Nowym
Jorku po polsku ucieszyłby kilka osób). Przykładem filmu animowanego, który
znalazł się wśród nominowanych filmów nieanglojęzycznych było „Brakujące
zdjęcie” (The Missing Pictures) z Kambodży w 2013 roku, także wykonane w sposób
niezwykły i wyróżniające film na tle innych produkcji. Coś drgnęło w Akademii i
pytanie tylko, czy „Twój Vincent” nie złamałby jakiegoś restrykcyjnego punktu regulaminu
oscarowego (jest to do sprawdzenia). Za to Oscar na koncie Hugh Welchmana (za krótkiego "Piotrusia i Wilka") jest ważny i bardzo by pomógł. AKTUALIZACJA (12.09.) Zostałem poinformowany, że film "Twój Vincent" nie mógł startować w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny, ponieważ pierwotnie został zrealizowany w wersji angielskiej.
Drugim takim silnym kandydatem dla mnie był film Michała
Marczaka „Wszystkie nieprzespane noce”. Pozycja ta ma liczne grono
przeciwników w naszym kraju, ale też sporo fanów (należę do tej drugiej grupy).
Przede wszystkim jednak film zdobył nagrodę na Sundance i w tym roku trafił do
kinowej, choć skromnej, dystrybucji w USA, także przy wsparciu amerykańskich
mediów. To zdecydowanie wyróżniający się film w polskiej kinematografii, który
mógłby dotrzeć do odmłodzonej części Amerykańskiej Akademii Filmowej (o ile taka zajmować będzie się kategorią nieanglojęzyczną).
Oczywiście potrzebne byłoby umiejętne podejście do tematu, pozyskanie wsparcia,
ale patrząc na ostatnie lata i nominacje dla „Tanna”, „W objęciach węża”, „Kła”,
„Gorzkiego mleka” jakoś wierzę w umiejętność Akademii wypatrzenia oryginalnej
filmowej propozycji.
Bardzo też liczyłem na wybór filmu "Ptaki śpiewają w Kigali". Jeśli chodzi o oscarowy potencjał, to jest to podobny tytuł, co "Pokot", ale poprzez tematykę (emigracja) i swoistą oryginalność, mógłby zostać zauważony przez Akademię. Niestety film ten kompletnie dziś nie jest jeszcze za oceanem kojarzony i byłoby mu szczególnie trudno przedrzeć się do świadomości speców od Oscarów.
Bardzo też liczyłem na wybór filmu "Ptaki śpiewają w Kigali". Jeśli chodzi o oscarowy potencjał, to jest to podobny tytuł, co "Pokot", ale poprzez tematykę (emigracja) i swoistą oryginalność, mógłby zostać zauważony przez Akademię. Niestety film ten kompletnie dziś nie jest jeszcze za oceanem kojarzony i byłoby mu szczególnie trudno przedrzeć się do świadomości speców od Oscarów.
Na mojej liście jest jeszcze kilku innych kandydatów do
polskiej nominacji, ale… dziś nie ma to już znaczenia. Za rok w tym miejscu
kandydatem z Polski może być „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego, ale już dziś
chcę napisać, żeby decydowała o tym jakość filmu i żeby zbyt pochopnie decyzji
nie podejmowano.
Teraz należy trzymać kciuki za „Pokot” i całą siłę
skoncentrować na umiejętnej oscarowej promocji polskiego kandydata. Powierzenie
tego zadania odpowiednim specjalistom i przeznaczone na to duże środki mogą
przynieść sukces polskiemu filmowi. Akademia potrafi zaskakiwać swoimi wyborami
i nieraz już tytuły nie będące faworytami zdobywały nominacje. Powodzenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz