środa, 20 września 2017

Gdynia 2017. Bodo Kox podróżuje w czasie


Na nowy polski film fantastycznonaukowy czekałem tak długo, że wszelkie lekkie potknięcia „Człowieka z magicznym pudełkiem” pomijam. Za to oddaje się w pełni w ręce Bodo Koxa i jego nieposkromionej wyobraźni.

Szkoda, że Bodo Kox nie dostał 20 milionów dolarów na film, bo zapewne jego wyobraźnia poszybowałaby bardzo wysoko. Skoro więc budżet był znacznie skromniejszy, jak to wiele razy w historii polskiego i światowego kina miało już miejsce, trzeba było radzić sobie za pomocą skromnych środków. Mamy więc obraz przyszłości roku 2030, nie tak więc bardzo odległej. Na ekranie oglądamy rozpadający się świat, szare i brudne kamienice, miejsce zapomniane przez… wszystkich. I co ja zrobię, że dostrzegam tutaj klimat jak z „Łowcy androidów”. Twórcy świadomie cytują ten i inne jeszcze klasyki, ale są to tylko delikatne do widzów mrugnięcia często cyfrowego oka. Bodo Kox się bawi i snuje swoją podróż. A jest tutaj wiele fajnych pomysłów, charakter pisma reżysera widać wyraźnie w dialogach i zaprezentowanych postaciach. Żałuję bardzo, że tych ironicznych momentów w filmie jest tak mało, że nie zostało to jeszcze bardziej podkręcone, pchnięte w absurd, jakieś filmowe szaleństwo. Bodo Kox nie chciał, a może nie mógł? Jakąś odpowiedz na te wątpliwości daje tematyka filmu.

Bo „Człowiek z magicznym pudełkiem” to proszę państwa romans fantastycznonaukowy, skoncentrowany na relacjach dwójki głównych bohaterów, którzy na ruinach świata przyszłości zakochują się w sobie. Jest też wehikuł czasu i podróż do przeszłości/przyszłości, co zapewne wielbicieli SF ucieszy najbardziej. Można więc napisać: Klasyka na ekranie. Otrzymujemy wiele filmowych klisz, które w tym akurat przypadku mi po prostu nie przeszkadzają. Będę bronił filmu Bodo Koxa, bo porwał się na rzecz śmiałą i odważną we współczesnym polskim kinie. Odważył się sięgnąć po gatunek w naszym kraju praktycznie nieuprawiany, opowiedział swoją i po swojemu pewną, stosunkowo prostą historię. I choć dostrzegalne są pewne scenariuszowe mielizny, to przyznać muszę, że umiejętnie są one przykryte wizją i pomysłem na opowieść. Ktoś powie, że nie należy szukać taryfy ulgowej, a ja odpowiem, że wręcz przeciwnie. „Człowiek z magicznym pudełkiem” to po prostu kolejna odważna wypowiedz polskiego reżysera, który myśli nie tylko o spełnieniu swoich ambicji, ale chcącego dobrze zrobić także widzowi. Brawo aktorzy, brawo ekipa! Bardzo to była fajna filmowa przygoda.  Ja po prostu chciałbym więcej, ale jak to mówią, „nie od razu…” i tak dalej. [Ocena: 7,5]