piątek, 10 czerwca 2016

"W samym sercu morza" – recenzja Blu-ray


Ron Howard należy do czołówki reżyserskich rzemieślników w Hollywood. Ma na swoim koncie filmy z każdego gatunku i niemal zawsze spisuje się znakomicie. Mało tego, kilka jego dokonań to rzeczy wybitne, ale „W samym sercu morza” do tego zestawu nie dołączy. Za to na pewno dostarczy wielu wspaniałych filmowych doświadczeń.

Morska opowieść o zatopieniu statku przez wieloryba, stała się podstawą powstania jednej z najważniejszych książek w historii – „Moby Dicka” napisanej przez Hermana Melville’a. Jednak tam gdzie „Moby Dick” się kończy, tam rozpoczyna się dopiero „W samym sercu morza”. Wyprawa statku wielorybniczego Essex to tak naprawdę historia dwóch ludzi, kapitana George’a Pollarda i pierwszego oficera Owena Chase’a. Na tle ich relacji obserwujemy starcie człowieka z naturą. To co spotkało członków Essex to wielka filmowa historia i tak też została przedstawiona przez Rona Howarda.

To imponujących rozmiarów realizacja w starym stylu, ale z wykorzystaniem najnowocześniejszych środków filmowej ekspresji. „W samym sercu morza” ma klasyczną linię narracji i nie stara się nawet wyjść poza pewien założony wcześniej styl. Ron Howard doskonale wiedział jak chciał opowiedzieć historię starcia człowieka z potężnym białym wielorybem, rozgrywającą się gdzieś w pierwszej połowie XIX wieku. Mógł sobie pozwolić na zastosowanie najnowocześniejszej techniki i to ona niestety jest tutaj najbardziej bolesnym elementem całej produkcji. Ron Howard to nie jest Peter Weir, który w „Panu i władcy” wyznaczył nieosiągalny filmowy poziom dla morskich opowieści.

Niestety praca z niebieskim ekranem na planie „W samym sercu morza” jest boleśnie odczuwalna, efekty wizualne nadają filmowi nieco sztuczności, co przekłada się na odbiór całości. Na obronę napiszę tylko, że ma też to swój bardzo ciekawy styl i jeśli tylko przyzwyczaimy się do takiej wizualnej jakości, to bez większego problemu wejdziemy w świat fascynującej przygody. Warto zmierzyć się z tą legendą.

Wydanie Blu-ray

Największe uznanie budzą w tym filmie i tym wydaniu Blu-ray elementy dźwiękowe, które w momentach szalejącego sztormu czy walki z wielorybem grają wręcz główną rolę w całej opowieści. Zdjęcia mają rozmach, ale dzięki efektom wizualnym nieco osłabiona jest ich moc. Wydanie Blu-ray podkreśla zastosowanie techniki cyfrowej do wykreowania XIX wiecznej rzeczywistości, ale dynamiczny montaż rekompensuje wszelkie niedostatki. Na małym domowym ekranie film nie traci rozmachu, a sceny polowania na wieloryby robią znakomite wrażenie.

Wydanie zawiera bardzo dużo i w dużej części znakomitych dodatków. Pierwszym jest „Dziennik kapitański Rona Howarda”, w którym reżyser opowiada o prowadzonym przez siebie koncie na Twitterze, a które było w czasie produkcji filmu jego łącznikiem ze światem. Howard przybliża kolejne elementy produkcji od etapu pre-produkcyjnego, przez realizację, aż po prace montażowe i nagrywanie muzyki. Nic niestety znaczącego, poza ukazaniem ujęć z planu filmu. W sumie 15 minut. „Chase & Pollard” to opowieść o dwójce głównych postaci w filmie. Aktorzy Chris Hemsworth i Benjamin Walker mówią na temat pracy nad filmem, o swoich rolach i rywalizacji pomiędzy postaciami w tej historii. Do tego o bohaterach tych wypowiadają się reżyser, producentka i jeszcze kilka innych osób zaangażowanych w produkcję. Materiał za zadanie ma wyjaśnienie motywacji działań obu mężczyzn. Zajmuje to w sumie 7 minut. „The Hard Life of a Whaler” to dodatek poświęcony odwadze i determinacji ludzi zajmujących się w tamtych czasach wielorybnictwem. Twórcy ukazują nam cały proces pracy na statkach tego typu oraz przygotowanie aktorów do odegrania tak wymagających ról. „Whale Tales: Melville’s Untold Story” to jeden z najciekawszych dodatków tego wydania. Jest on poświęcony głównie książce Melville’a, która zainspirowana została historią Essex. Ciekawa historia, interesujące spojrzenie na zależność pomiędzy prawdziwymi wydarzeniami, a jedną z najważniejszych powieści w historii amerykańskiej literatury. „Commanding the Heart of the Sea” to 10-minutowy materiał o pracy nad efektami wizualnymi i cyfrowymi. Widać tutaj poziom skomplikowania technicznego przygotowania do realizacji. I oczywiście nie sposób nie docenić twórców za ten wysiłek. „Lightning Strikes Twice: The Real-Life Sequel to Moby Dick” to prawie 30 minutowy ciekawy dokument o odnalezieniu w 2008 roku statku wielorybniczego u wybrzeży Hawajów. To taka wyprawa archeologiczna do miejsc w morskich głębinach, które skrywają historie morskich wypraw i tragedii. Odkrytym wrakiem był „Two Brothers”, którym dowodził George Pollard, ten sam który dowodził Essexem.

Imponujący i zdecydowanie najciekawszym z dodatków są Sceny usunięte. To nie jest typowy tego typu materiał, większość ujęć tutaj zaprezentowanych ma w pełni gotowe efekty wizualne, wiele scen wnosi do filmu sporą wartość. Pierwsza z nich to inaczej przedstawiona scena otwierająca film, w której zobaczymy imponujący atak wieloryba na hiszpańskich marynarzy. W drugiej obserwujemy dramatyczne wyjście z portu, gdzie Owen Chase przedstawiony jest nam w bardzo niekorzystnym świetle i gdzie dwa żaglowce ścigają się o pierwszeństwo wypłynięcia na morze. Kolejna scena to rozmowa Nickersona z Melville’em o sporym znaczeniu, a potem nieco inaczej zaakcentowana scena stawiania żagli na Essex i wyścig z innym żaglowcem, czego w filmie nie widzieliśmy. Oglądamy też scenę bójki na pokładzie oraz zalążek buntu. Inaczej wygląda scena ewakuacji z tonącego Essexa, kilka jeszcze innych ujęć oraz sam finał filmu. W sumie 36 minut bardzo ciekawych scen dodatkowych. Obok tego znalazło się jeszcze 7 minut Scen rozszerzonych. Ostatni dodatek to Island Montage, materiał przybliżający życie marynarzy z Essex na bezludnej wyspie.