niedziela, 26 czerwca 2016

„Dzień niepodległości 2” ratowany poza USA


W kinach na świecie zadebiutował w ten weekend film "Dzień niepodległości: Odrodzenie", powrót po 20 latach kosmicznych najeźdźców i walka z nimi ziemskiej społeczności. Efekt? W USA wpływy są na poziomie katastrofalnym, ale na rynkach międzynarodowych wygląda to znacznie lepiej.

Ponad 4 tysiące ekranów w USA wypracowało wpływy sięgające 41,6 mln dolarów i wyraźnie wynik ten nie jest pocieszający dla producentów, którzy liczyli na wielki przebój. W końcu mamy do czynienia z filmem, który przed 20 laty by wielkim przebojem. Minęło sporo czasu i wygląda na to, że widzowie nie czekali na ten powrót tak bardzo. Możemy sobie wyjaśnić, że moim zdaniem sequel wypadł dość przeciętnie i niestety, ale nie udało mu się nawiązać do siły oryginału. Zmieniły się czasy i takie kino po prostu zwyczajnie nudzi. Sytuację „Dnia niepodległości: Odrodzenie” ratuje na rynkach międzynarodowych, gdzie w weekend wpływy wyniosły 102,1 mln dolarów z 57 krajów. W  Chinach wpływy to 37,3 mln dolarów, ale tam „Iluzja 2” zaprezentowała się lepiej zdobywając 43,3 mln dolarów (159,8 mln globalnie). Globalnie wynik „Dnia niepodległości 2” to 143,7 mln dolarów, przy budżecie 165 mln dolarów. Na razie nie jest to wynik imponujący i raczej na trzecią część nie ma co liczyć, tym bardziej, że recenzje nie są najlepsze.

A tymczasem na szczycie amerykańskiego box office niezmiennie znajduje się „Gdzie jest Dory”, która straciła jedynie 45 procent widzów i w weekend wpływy wyniosły dodatkowe 73,2 mln dolarów, co jest najlepszym drugim weekendem dla filmu animowanego w historii. Po 10 dniach w kinach w USA suma wpływów to 286,5 mln dolarów. Globalnie wynik filmu to 397 mln dolarów. To będzie bardzo duży sukces. Na  horyzoncie znajduje się już kolejna animacja, czyli „Sekretne życie zwierzaków domowych”, która też będzie dużym przebojem. Na razie film się rozpędza i wynik pochodzi tylko z Wielkiej Brytanii, ale tam 14,3 mln dolarów jest jednym z najlepszych osiagnięć dla animacji w historii. Premiera w USA 8 lipca, ale w Polsce to dopiero 23 września.

W kinach w USA pojawił się też film „183 metry strachu”, który w weekend otwarcia przyniósł 16,7 mln dolarów, co już pokryło budżet produkcji (17 mln dolarów), a przecież produkcja na świecie dopiero się rozpędza. Kosztujący trzykrotnie więcej dramat historyczny „Free State of Jones” z Matthew McConaughey przyniósł tylko 7,7 mln dolarów. Wśród nowości znalazł się też film „Neon Demon”, który wystartował na 783 ekranach. Wpływy to 606 tysięcy dolarów. Bardzo słabo.