czwartek, 3 sierpnia 2017

„Blade Runner 2049” boi się festiwali


Bardzo wielu obserwatorów liczyło na możliwość zobaczenia filmu „Blade Runner 2049” na tegorocznym festiwalu w Wenecji, a potem w Toronto. Nic z tego, producenci nie zdecydowali się zaprezentować tego oczekiwanego filmu na tych prestiżowych wydarzeniach. Znane są przypuszczalne powody tej decyzji.

Jak mówi dyrektor festiwalu Alberto Barbera współpraca z dystrybutorami najważniejszych amerykańskich filmów jest obecnie trudniejsza niż kiedykolwiek. Studio Warner Bros. planuje wydanie „Blade Runner 2049” w USA na początku października, a według Barbery brak filmu na najważniejszych festiwalach wynika z tego, że studio boi się wcześniejszego zdradzenia „niespodzianek” związanych z ukazaną tam historią. Boi się też zapewne pierwszych recenzji, które ze sporym wyprzedzeniem pojawiłyby się w internecie.

I dotyczy to większości najbardziej oczekiwanych hollywoodzkich filmów, bowiem producenci obawiają się dziś utraty znaczących wpływów, przez wcześniejsze zdradzenie widzom jego wartości.

Polityka prowadzona przez zagraniczne studia związana jest z udziałem w produkcji  filmowej międzynarodowych korporacji finansowych. Wielkie filmy nie są dziś produkowane wyłącznie w studiach. Są to fundusze inwestycyjne i firmy finansowe z Chin. Oczekiwania związane z otwarciem filmów w kinach w pierwszy weekend są opracowywane za pomocą algorytmów, podobnych do tych używanych w świecie finansowym. Jeśli coś pójdzie nie tak, studio może stracić to wsparcie ekonomiczne – powiedział Alberto Barbera.

***

Z jednej strony cieszę się, że „Blade Runner 2049” nie trafił do Wenecji, na którą nie uda mi się dotrzeć. Na początku października wszyscy poznamy ten film niemal w tym samym czasie. Z drugiej strony, jeśli film byłby udany, to czy zaszkodziłby mu festiwalowy pokaz - może nawet w konkursie?