czwartek, 4 czerwca 2015

55. KFF. Moje odkrycia i rozczarowania. Część 1

Nadejdą lepsze czasy
Mój pobyt na 55. Krakowskim Festiwalu Filmowym minął właśnie półmetek. Codzienne maratony filmowe nastrajają mnie optymistycznie. Twórcy dokumentów i krótkich fabuł ciągle mają siłę oddziaływania na widza, dostarczają wielu emocji, przedstawiają świat dookoła, którego na co dzień nie dostrzegamy lub widzieć nie chcemy. I choć zdarzają się im potknięcia, to zdecydowanie wolę myśleć o tej części polskiego kina z wielkim optymizmem.

Nie jest łatwo podołać festiwalowemu ogromowi atrakcji filmowych. Organizatorzy zadbali byśmy mieli w czym wybierać, ale też pomagają byśmy niczego nie przegapili i mieli możliwość nadrobienia zaległości (świetny dostęp do filmów w strefie dla profesjonalistów). Dwa dni za mną i kilkanaście filmów już doświadczonych. Są tutaj obrazy, którymi zdecydowanie  chciałbym się podzielić z widzami.

Posegregowałem filmy według klucza "uderzeniowego", a więc takiego, który dostarczył najwięcej satysfakcji i zrobił wielkie na mnie wrażenie.

Nadejdą lepsze czasy
Nominowana do Oscara Hanna Polak ("Dzieci z Leningradzkiego") nie obnosi się ze swoimi sukcesami i osiągnieciami. Nie spieszy się też z realizacją kolejnych filmów, tak jak miało to miejsce w przypadku jej najnowszego obrazu. Tutaj pośpiech nie mógł mieć miejsca, bowiem bohaterkę obserwujemy przez ponad dekadę. Julkę poznajemy gdy ma 10 lat, a żegnamy gdy ma 24 lata. Jej historia zaczyna się na  wielkim wysypisku śmieci pod Moskwą. To nie jest łatwy widok, a autorka przedstawia nam wstrząsający obraz żyjącej tam nielegalnie społeczności. Kamera obserwuje Julkę i jej otoczenie przez lata i to my jesteśmy świadkami zmian jakie zachodzą w tej młodej dziewczynie. Czy będzie szczęśliwe zakończenie? Film pozostawia nas z nadzieją, ale historia trwa dalej, a Julka walczy ciągle o godność i szczęście.

Można sobie tylko wyobrazić jak wiele przez 14 lat filmowania udało się nakręcić materiału i jak ciężko było wybrać z niego to co najważniejsze. W dodatku historię tę można było opowiedzieć na wiele sposobów. Po filmie Hanna Polak (sama siebie tłumaczyła z angielskiego na polski i z powrotem) wspominała o trudnościach w pracy nad filmem, o niebezpieczeństwach jakie ją spotkały, o losie Julii sprzed kilku dni. Autorka i jej bohaterka są dziś sobie bliskie. Ta odpowiedzialność za drugiego człowieka i jego historię ma tutaj dodatkową wartość. Mnie tacy ludzie jak Hanna Polak nastrajają wielkim optymizmem do życia.

Królowa ciszy
Zapamiętajmy to nazwisko: Agnieszka Zwiefka. Mamy oto talent, który powinien niezwłocznie sięgnąć po większą filmową formę (fabułę). Jej dokument o młodej niesłyszącej cygańskiej dziewczynce, która uwielbia Bollywood słusznie podbija międzynarodowe i krajowe festiwale. Autorka zbliża się do świata bardzo nietypowego, zamkniętego, ale na swój sposób ciekawego. Trafiamy do nielegalnej osady Cyganów gdzieś we Wrocławiu i nie trudno się domyślić, że nie jest to świat nam specjalnie bliski. Denisa nie ma łatwo, także dlatego, że nie słyszy i nie mówi. Czy to ją w jakiś sposób ogranicza? Wygląda na to, że radzi sobie świetnie, a jest jeszcze szansa, że słuch i mowa powrócą. Reżyserka świetnie porusza się po tym zamkniętym świecie ale zachwyca przede wszystkim cudownie zainscenizowanymi sekwencjami muzycznymi. Wydaje się jakby pochodziły z wyobraźni Denisy, ale w rzeczywistości miały miejsce i wygląda na to, że wniosły do jej życia wiele radości. Może tak właśnie powinno być, może filmowiec powinien chcieć nieść nadzieję, w ten sposób pomagać, nie zostawiać swoich bohaterów? Czuć wielkie ciepło w tej relacji ze świata pełnego smutnych chwil.

Królowa ciszy

Aktorka
Filmowy portret Elżbiety Czyżewskiej, jednej z najwybitniejszych polskich aktorek w historii. Czy młode pokolenie zna i docenia jej dorobek? Z pewnością wiele jest tutaj do zrobienia a zrealizowany film bardzo w tym pomaga. Czyżewska była w latach 60-tych mega gwiazdą polskiego kina, ale musiała z kraju wyjechać, gdy jej amerykański mąż skrytykował władzę i został z Polski wyrzucony. O amerykańskim okresie życia aktorki opowiada ta historia. To były trudne czasy dla Czyżewskiej, która obarczona słowiańskim akcentem nie mogła się przebić. Wielkie wrażenie robi jej upór, by ciągle uprawiać swój zawód i do końca trwać przy nim. Losy Czyżewskiej były niezwykle burzliwe: długoletni alkoholizm, walka o przetrwanie, trudne doświadczenia, rozczarowania, małe i wielkie sukcesy. Fascynująca historia opowiedziana przez bliskich Elżbiety Czyżewskiej, którzy nie ukrywają jak trudną osobą potrafiła być w bliższych relacjach.

Po filmie odbyło się spotkanie, na którym współreżyserka Maria Konwicka opowiadała o trudnościach w pracy. Do filmu nie chcieli wypowiadać się ani Jerzy Skolimowski, ani Janusz Głowacki, ani wielu innych znajomych Czyżewskiej. Za to film zaakceptowała Meryl Streep, która wyraziła zgodę na wykorzystanie fragmentu swojego wywiadu, w którym o Czyżewskiej wspominała. Bez wątpienia mamy wielką aktorską legendę związaną z Czyżewską, warto o niej pamiętać, warto sięgać po polską klasykę z jej udziałem. Za kilka dni minie 5 lat od jej śmierci.

Elżbieta Czyżewska

Ameryka
Historia dwóch nastolatek z odległej wioski o nazwie Ameryka. Prosta z pozoru historia o przyjaźni i ucieczce z domu, która wystawi ich relacje na próbę i przewróci życie do góry nogami. Znakomicie poprowadzona opowieść przez reżyserkę Aleksandrę Terpińską, z udziałem dwójki młodych utalentowanych aktorek. Jak niewiele trzeba, by tak wiele opowiedzieć. Całość wyważona, wciągająca, trzyma się świetnej linii narracyjnej.

Agfa 1939. Podróż w czasie wojny
Odnalezione pudełko po dziadku a w nim zdjęcia ludzi w niemieckich mundurach i dwie rolki filmu z przedwojennej wycieczki. Reżyser postanawia dowiedzieć się kto jest na zdjęciach i na filmie i skąd wzięły się te materiały w posiadaniu dziadka, który notabene służył w niemieckiej armii w czasie II wojny światowej. Czy brał udział w pacyfikowaniu Warszawy po Powstaniu i ma na rękach krew niewinnych? Ta droga prowadzi bohatera do innych ludzi, a to zaprowadzi go w miejsca związane z historią własnej rodziny. To powrót do przeszłości, która powoli zanika i niedługo nie będzie już pokolenia pamiętającego tamte lata. Świetnie pokazane filmowe śledztwo, bez zbędnych dłużyzn, konkretnie, krok po kroku, od rodziny i znajomych, przez świadków i historyków, do miejsc ukazanych na odnalezionych materiałach. Dobrze zmontowane, umiejętnie przemyślane w wyborze scen i rozmówców. Końcówka razi, ale rozumiem reżysera, który opowiada przecież o własnej rodzinie.

Koniec świata
Ten krótki dokument zarejestrowano w dniu, który Majowie uważali za kończący ludzką egzystencję na świecie. Kilka wątków, kilku ludzi, ale największe wrażenie robią autentyczne zapisy z centrum ratownictwa medycznego i wielka praca pracującego przy telefonie człowieka, który stara się nieść pomoc. To będzie ciężka noc…

Ślimaki
Nakręcony w pogodnym tonie film o dwóch młodych ludziach, którzy budują hodowlę ślimaków. To w niektórych krajach bardzo pożądany towar, ale też wcale nie tak łatwy biznes. Okazuje się bowiem, że walka ze ślimakami jest uciążliwa, bohaterowie stosują przeróżne sztuczki, a małe pełzające stworzonka i tak wygrywają. Trzymamy kciuki za młodych przedsiębiorców, ale też dostrzegamy ich nieporadność w tych działaniach. Liczy się tutaj coś innego. Panowie mają upór, chcą osiągnąć sukces i walczą. Historia kończy się założeniem przez nich pasieki pszczół. Wierzę, że kiedyś się im uda i znajdą sposób na zdobycie wielkich pieniędzy.

Raj na ziemi
Ten dokument boli. Po pierwsze dlatego, że bohaterowie żyją niedaleko (tu w Krakowie), nic w ich życiu się nie zmienia, ciągle czują się wolni i beztroscy, a alkoholizm odgrywa znaczącą rolę w ich codziennej egzystencji. Artur i Iwona są sąsiadami autorki filmu, która często towarzyszy im z kamerą. Nie mają łatwego życia, ale nie wydaje się, aby chcieli ciężką pracą poprawić swoje miejsce na ziemi. Są ludzie, którzy do szczęścia nie potrzebują wiele – mają siebie i widać, że bardzo się kochają. Może to wystarczy?

Z łóżka powstałeś
Ten kreacyjny filmik ukazuje życie człowieka na przestrzeni zmian ustrojowych, jakie nastąpiły w naszym kraju przez ostatnie lata. Paweł Domagała odgrywa tutaj jedną rolę, ale jakby grał ich wiele. W końcu śledzimy jego losy na przestrzeni kilku dekad, od chwili gdy w fabryce kradł śrubki, poprzez własny biznes, wielkie pieniądze i jeszcze większy upadek. Ot, życie człowieka poczciwego, bogatego, samotnego. Na szczególną uwagę zasługuje sposób filmowania i kreowania światów oraz upływu czasu. Bartek Konopka i jego zespół znaleźli na to znakomity i twórczy sposób. Dzięki temu ich pigułka z życia w Polsce po wielkich zmianach jest zdecydowanie godna uwagi.

Z łóżka powstałeś

Wieczorem patrzą w księżyc
Nie przekonuje mnie ten dokument o współczesnym terroryzmie, choć wypowiedzi osób bezpośrednio poszkodowanych w zamachach i ich relacje robią tutaj wielkie wrażenie. Niestety gdy do głosu dochodzą filozofowie, intelektualiści, historycy całość staje się nieznośną gadaniną. Zapewne wartościową i godną poznania, ale jednak mówiącą do widza językiem badacza, a nie świadka. Docenić należy wielki wysiłek i liczne podróże twórców, którzy dotarli w najdalsze zakątki świata by porozmawiać o współczesnym terroryzmie. Niestety nie ma tutaj miejsca na głos z drugiej strony, na zapewne kontrowersyjne spojrzenie na sprawę oczami sprawców. Czy korzenie i znaczenie terroryzmu zostały tutaj dogłębnie zbadane i wyjaśnione? Ja mam niedosyt, czuję się zmęczony takim sposobem opowiadania. Przydałoby się więcej kreacji.

Córka
Na każdy film Tomasza Wolskiego warto czekać. Gdy zadebiutuje w fabule, będzie to znaczące filmowe wydarzenie. Po kilku świetnych dokumentach, przyszedł czas na krótką fabułę. Opowiada ona o różnych relacjach matki i córki – w różnych konfiguracjach. Świat przedstawiony tylko z rozmów, wzajemnych żali i smutku. Czy jest nadzieja dla bohaterów? Na wiele pytań nie odnajdziemy tutaj odpowiedzi.

Powrót
Czwórka kobiet i ich odnalezione po latach żydowskie korzenie oraz sposób znalezienia się w nowej rzeczywistości. Każda z kobiet jest inna, porusza się innymi drogami, co innego znaczy dla niej żydowskie pochodzenie. Są młode i świadome swojego pochodzenia, a my dowiemy się jak chcą żyć. Niestety nieznośnie prosta w formie opowieść złożona głównie z wypowiedzi bohaterek. Zdecydowanie są to ciekawe osoby, ale sposób przedstawienia ich historii nie przekonuje.