niedziela, 29 marca 2015

Amerykanie lubią "Dom" i "Cienkiego Bolka"


Już w zeszły weekend animacja "Dom" pokazała się poza USA z jak najlepszej strony. Debiut w amerykańskich kinach potwierdził, że oto pojawiła się kolejna przebojowa produkcja studia DreamWorks Animations.

Kilka lat temu DreamWorks był głównym konkurentem Disneya i kilka jego produkcji to absolutnie animowane przeboje. "Shrek", "Kung Fu Panda" czy "Madagaskar" to już renoma. Jednak w ostatnich latach więcej było rozczarowań niż sukcesów. O ile jednak zawsze filmy DreamWorks zarabiały dobre pieniądze, to raczej oczekiwania były zazwyczaj większe. Lepiej radziły sobie ostatnio "Pingwiny z Madagaskaru", ale niekoniecznie w USA, a bardziej na świecie. Rozczarował finansowo w USA "Jak wytresować smoka 2" i przegrał z Disneyem walkę o Oscara. Generalnie DreamWorks wprowadza sporo oryginalnych animacji i choć postępuje odważnie, to jednak wyniki nie zawsze powalają. Tak było przed rokiem z filmem "Pan Peabody i Sherman", a wcześniej z m.in. "Turbo" i "Megamocnym". Dlatego wszyscy przyglądali się animacji "Dom" z taką uwagą. Dziś już wiadomo. Jest dobrze, jest sukces.

Pierwszy weekend w amerykańskich kinach był dla "Domu" udany. Wpływy z wyświetlania sięgnęły 54 mln dolarów (1. miejsce) i jest to jedno z najlepszych otwarć dla animacji DreamWorks w historii. Z rynków na świecie wpływy w weekend wyniosły 24 mln dolarów, film ma już ogółem 48,2 mln dolarów i w sumie cały dotychczasowy wynik dla "Domu" zamknął się we wpływach 102,2 mln dolarów. Na sukces w USA miał z pewnością wpływ udział w filmie animowanym Rihanny, dla której jest to debiut w tego typu filmie. I może dlatego wśród widowni w USA przeważają kobiety (60 proc.), a 57 proc. widowni nie skończyła 25 roku życia. My na tę animację poczekamy do 10 kwietnia, bowiem w okresie świat uważa się powszechnie, że publiczność do kin nie chodzi.

Miniony weekend w amerykańskich kinach był dla nowości bardzo udany. Drugi sukces jest udziałem komedii zatytułowanej "Cienki Bolek". Oskarżenia o rasizm i nieprzyzwoitość oraz brak dobrego smaku okazały się dla filmu bardzo dobrą reklamą. Wpływy sięgnęły 34,6 mln dolarów (2. miejsce). To najlepsze otwarcie  dla aktorów Willa Ferrella i Kevina Harta. Większość publiczności na filmie to mężczyźni (54 proc.), a 61 proc. biletów zakupili widzowie powyżej 25 roku życia.

Pomiędzy tymi najpopularniejszymi filmami jest jedna znacząca różnica. "Dom" kosztował 130 mln dolarów, a "Cienki Bolek" tylko 40 mln dolarów. Jednak w końcówce to animacja będzie górą, bowiem na świecie niegrzeczna komedia nie ma szans na zgromadzenie tak dużej widowni, jak "Dom".

Prawdziwy debiut w amerykańskich kinach jest też udziałem horroru "Coś za mną chodzi". Dobre recenzje i świetne początkowe wpływy raczej nie przełożyły się na sukces podczas szerokiej dystrybucji. Film z 19. miejsca awansował na 5. miejsce w box office. Przybyło o 1186 ekranów, wpływy wzrosły o ponad 1000 procent do 4 mln dolarów. W sumie film w USA przyniósł 4,75 mln dolarów. Nie jest znany budżet filmu, ale był on z pewnością niewielki. Nie będzie to jednak tak wielki sukces, jak w innych tanich horrorach z ostatnich lat.

Z pierwszego miejsca  na 3. pozycje spadł film "Seria Niezgodna: Zbuntowana". Wpływy zmniejszyły się znacznie, o 58 proc i sięgnęły w weekend 22,1 mln dolarów. W sumie film ma już  w USA 86,4 mln dolarów. Spadek był więc większy, niż przed rokiem na "Niezgodnej". Miniony weekend na świecie to wpływy na poziomie 29,9 mln dolarów, a w sumie 93,7 mln dolarów. Globalny wynik "Zbuntowanej" to 180,1 mln dolarów.

"Kopciuszek" zajął miejsce 4. Wpływy w USA w weekend to 17,5 mln dolarów i w sumie w rodzinnym kraju sięgają one 150 mln dolarów. Poza USA wpływy w weekend to 38,7 mln dolarów i film ma już 186,2 mln dolarów. Globalny wynik filmu to 336,2 mln dolarów. Aż 65 mln dolarów film zarobił w Chinach.