niedziela, 26 kwietnia 2015

"Avengers: Czas Ultrona" już w kinach. Nasi się boją


Za filmem "Avengers: Czas Ultrona" pierwszy weekend w światowych kinach. Pierwsze trzy dni wyświetlania przyniosły 201 mln dolarów wpływów. Za tydzień film będzie pokazywany w USA, za dwa tygodnie zobaczymy go oficjalnie w Polsce.

201,2 miliona dolarów to wpływy "Avengers: Czas Ultrona" z 44 rynków międzynarodowych, na których w piątek zadebiutował ten oczekiwany film. We wszystkich krajach, w których wystartował, zanotował on rekordowe otwarcia. Na razie film wyświetlany jest na 55 procentach wszystkich rynków światowych i w tak kluczowych krajach, jak m.in.: Francja, Niemcy, Włochy, Wielka Brytania, Rosja, Korea Południowa i Australia. Trochę szkoda, że polski dystrybutor obawiając się długiego majowego weekendu zdecydował się na premierę dopiero 7 maja. Później od nas film ten obejrzą tylko Chińczycy (12 maja) oraz Japończycy (4 lipca).

W prognozach Disney/Marvel szacował weekendowe wpływy na poziomie 160-175 mln dolarów. Można więc uznać osiągnięty wynik za bardzo zadowalający. Dziś szacuje się, że 70 procent wpływów osiągane jest przez film właśnie na zagranicznych rynkach, poza USA. A jeszcze dwie dekady temu wpływy na rynkach międzynarodowych przynosiły mniej niż połowę wszystkich pieniędzy. Na wynik finansowy "Avengers: Czas Ultrona" ma też wpływ siła dolara i ekonomiczne problemy w Europie oraz Rosji. W ostatnich latach i od poprzedniej części "Avengers" kurs euro względem dolara spadł o około 20 procent, a rubel stracił aż 46 procent. W Rosji te wahania kursu są szczególnie odczuwalne, bowiem druga część filmu zyskała tam aż o 44 procent większe zainteresowanie. Dodatkowo cieszy imponujące otwarcie filmu w kinach IMAX, które wygenerowały 10,4 mln dolarów wpływów.

Za tydzień film debiutuje w USA, a tam spodziewane jest pobicie rekordu otwarcia z pierwszego weekendu, które należy do pierwszej części "Avengers" i wynosi 207,4 mln dolarów. Wiele wskazuje na to, że poprawienie tego osiągnięcia jest możliwe.

W AMERYKAŃSKICH KINACH TYMCZASEM…

W miniony weekend w amerykańskich kinach zadebiutowało kilka filmów, ale ich atak odparł po raz kolejny przebojowy film akcji "Szybcy i wściekli 7". Wpływy nie spadają już w tak wielkim tempie, a film ciągle przynosi duże pieniądze. W weekend produkcja sięgnęła po 18,2 mln dolarów, a do dziś na jej koncie jest 320,5 mln dolarów (i w sumie na całym świecie 1,3 miliarda dolarów, co dziś czyni go 5. najbardziej kasowym filmem w historii). Drugie miejsce w USA obroniła komedia "Paul Blart: Mall Cop 2", która też zaliczyła spadek około 35 procent. Wpływy na poziomie 15,5 mln dolarów i w sumie 43,9 mln dolarów zapewne cieszy producentów, bowiem film kosztował 30 mln dolarów.

Dopiero na trzecim miejscu pierwszy z debiutantów – romantyczny "Wiek Adaline" z m.in. Harrisonem Fordem. Wpływy 13,3 mln dolarów jak na tego typu produkcję są spore, film zanotował jeden z najlepszych weekendowych współczynników na kopię. Inne nowości w amerykańskich kinach nie odniosły większego sukcesu, choć trzeba przyznać, że debiut reżyserski Russella Crowe'a "Źródło nadziei" wystartował tylko na 320 kopiach i zgromadził solidne 1,25 mln dolarów, przy dobrej średniej na jedną kopię.

Za tydzień rusza lato w amerykańskich kinach, a to będzie czas wielkich blockbusterów.