niedziela, 19 kwietnia 2015

"Interstellar": jak zmieniłem zdanie i padłem na kolana

 

Christopher Nolan nakręcił najlepszy film w swojej karierze. Nie mam co do tego już żadnej wątpliwości. Jego "Interstellar" wymaga skupienia i zdecydowanie kilkukrotnego obejrzenia. Wiem to, bo osobiście nie odkryłem filmu po pierwszym seansie. Dziś nie mogę doczekać się kolejnego z nim spotkania. Oto moja recenzja wydania Blu-ray tego filmu.

Pojawiające się często porównanie "Interstellar" do "2001: Odysei kosmicznej" jest zdecydowanie jak najbardziej na miejscu. Pomijając podobne elementy w filmie Nolana (reżyser cytuje dzieło Kubricka często), chodzi mi bardziej o odbiór obu dzieł wkrótce po premierach. Ponad 45 lat temu "2001…" przyjmowana była niemal dokładnie tak samo, jak dziś kosmiczna wyprawa twórcy "Mrocznego rycerza". Oba filmy chwilę po premierach spotkały się z bardzo mieszanymi odczuciami i nie wszystkim przypadły do gustu. To powierzchowne potraktowanie i niezrozumienie obu wielkich produkcji science-fiction jest dziś znamienne. Obaj geniusze kina, nie zważając na trendy i oczekiwania, opowiedzieli kosmiczną historię z wizjonerskim oddaniem, z odwagą, jaka przyświecała pierwszym odkrywcom – na ziemi czy w kosmosie. Przyjęto ich filmy podobnie, często pisząc o rozczarowaniu. Oba filmy potrzebują chwili i kolejnego seansu, by poznać się na ich genialnej wizji. Dają bowiem widzom więcej niż się spodziewamy. Pokazują drogę…

Obaj twórcy zabierają widzów w kosmiczną podróż, w celu zbadania niezwykłych zjawisk, mających wielkie znaczenie dla ludzkości. Obaj prowadzą narrację w podobny sposób, dzieląc swoje filmy na kilka rozdziałów. Obaj nie spieszą się w kreśleniu swojej opowieści - i chwała im za to. Dzieli ich 45 lat, łączy miłość do odkrywania miejsc nie śledzonych na co dzień, zadawania trudnych pytań, szukania odpowiedzi kluczowych dla naszej przyszłości. Te podobieństwa są czytelne, ale wiele też dzieli oba filmy. Christopher Nolan oparł swój film na relacjach ojca i córki, jego wielkiej miłości i jej wielkim żalu. Kubrick nie zgłębił osobistych powiązań bohaterów, choć nie pominął ich całkowicie. Cel miał inny i zdecydowanie bardziej filozoficzny.

Za wizją Nolana stoi współczesna nauka, wiele teorii, które budzą uznanie, ale też kontrowersje. Przede wszystkim jednak chce reżyser pokazać nam przyszłość życia na ziemi i czekających nas wyzwań w kosmosie. W "Interstellar" życie na naszej planecie dobiega końca, a wielkie burze piaskowe są tego ponurym zwiastunem. Tylko szukanie nowego domu w kosmosie przynieść może wybawienie ludzkości. I do takiej misji dochodzi.

Filmowi "Interstellar" towarzyszy głównie ponury nastrój i niepokojący stan przygnębienia. Niemal wszystkie wydarzenia dziejące się wokół głównych bohaterów mają negatywne zabarwienie, mało które z nich kończy się sukcesem. Dopiero ostatnie chwile tej opowieści dają nam kilka pozytywnych odpowiedzi i nadzieję dla naszego gatunku. Mam jednak wrażenie, że te ostatnie sceny w filmie zostały wymuszone przez studio produkujące film i dzisiejsze czasy. O ile Kubrick w finale nie dał prostych odpowiedzi i pozostawił nas w imponującym filozoficznym zawieszeniu, o tyle Nolan zamknął temat w hollywoodzkim schemacie i dał niemal wszystkie niezbędne odpowiedzi. Gdyby tylko mógł, zapewne powiedziałby nam na koniec kilka gorzkich prawd, ale żyjemy w czasach, kiedy film to towar i musimy godzić się na takie rozwiązania. Niedopowiedzenia pozostawmy twórcom kina artystycznego.

Jest "Interstellar" dziełem wybitnym, bo jak mało który z dzisiejszych filmów zabiera nas w podróż w prawdziwie nieznane, ale istniejące naprawdę miejsca znacznie dalej, niż sięga nasz wzrok i wyobraźnia. Zadaje trudne pytania, ale próbuje je przedstawić w sposób jak najbardziej przystępny dla współczesnego kinowego odbiorcy. Zmusza do zastanowienia i popatrzenia w przyszłość. Po prostu daje nam KOSMOS.

Wydanie Blu-ray

"Piękny i wybitny film" – czytamy na okładce wydania Blu-ray, a to zobowiązuje do przygotowania filmu na wysokim poziomie. W sprzedaży mamy kilka różnych wersji "Interstellar". W tym miejscu oceniam główne dwupłytowe wydanie Blu-ray, ale można też zaopatrzyć się w steelbook. Na pierwszej płycie umieszczono film, na drugiej płycie dodatki do niego. W sumie godziny wielkiej kosmicznej opowieści i poznawanie genezy filmu, naukowego podejścia do tej historii i oczywiście spojrzenie na stronę realizacyjną, która przyniosła nam jeden z najważniejszych filmów science-fiction w historii.

Obraz i dźwięk działają w trakcie seansu idealnie. Format obrazu to HD 16x9 2.40:1, z oryginalnym dźwiękiem DTS-HD Master Audio, z polskim lektorem Dolby Digital 5.1. Film nakręcony został głównie w ciemnych kolorach, więc jego najlepszy odbiór będzie miał miejsce w zaciemnionym pokoju i o zmroku. Jest wtedy na co popatrzeć, bo zadbano o wysokiej jakości klasę zdjęć w filmie. Dźwięk "wybucha" w odpowiednich i przede wszystkim dramatycznych momentach, a główna w tym zasługa skromnej partytury Hansa Zimmera, który umiejętnie wykorzystał kościelne organy do ukazania kosmicznej głębi.

Dodatki to znakomite podkreślenie wielkości filmu. Jeśli ktoś nie porusza się w kwestiach naukowych zbyt swobodnie, dzięki tym materiałom otrzyma skróconą wersję teorii stojących za "Interstellar". To zdecydowanie nadaję filmowi wagi i wartości.

Pierwszy z dodatków to "The Science of Interstellar", którego narratorem jest Matthew McConaughey. To 50-minutowy dokument, w którym twórcy i naukowcy przybliżają nam teorie oraz fakty stojące za powstaniem filmu. Nauka nieustannie szuka bowiem odpowiedzi "czy jesteśmy sami w kosmosie?" i czy kiedyś będziemy mogli wybrać się w podróż, by zasiedlić inne planety? Normalna podróż jest dziś niemożliwa, ale zakrzywienia czasoprzestrzeni otwierają inne możliwości. I tutaj właśnie znajduje się "Interstellar", bowiem "czas" stanowi największe wyzwanie i jest kluczowy do zrozumienia naukowego przesłania filmu. W tym dokumencie wypowiadają się liczni naukowcy, ale to Kip Thorne jest tutaj najważniejszy. To bowiem na podstawie jego teorii o tunelach czasoprzestrzennych oparto film, a sam naukowiec był znaczącą częścią całego filmowego przedsięwzięcia – został nawet jednym z producentów "Interstellar". Innym ważnym naukowym elementem filmu są "czarne dziury", wielka zagadka kosmosu, której istnienie opisał Albert Einstein, ale w istnienie których wielu naukowców nie wierzy. Dokument rozwiewa wszelkie wątpliwości, a my dowiadujemy się więcej o teoriach znanych przede wszystkim specjalistom oraz osobom bardzo mocno zainteresowanym tematem.

Osobną częścią tego dokumentu jest spojrzenie na przyszłość naszej planety. Wielkie burze piaskowe, które oglądamy w "Interstellar", w rzeczywistości miały już miejsce i wcale nie są elementami fiction w filmie. W latach 30. XX wieku w Ameryce na Wielkich Równinach miała miejsce katastrofalna susza, a farmerzy rozorali trawiaste obszary, co spowodowało pojawienie się wielkich piaskowych ciemnych tumanów. Na wiele dni niebo zostało zasłonięte, a 400 tysięcy osób straciło dobytki swojego życia. Dziś uznaje się to za jedną z najgorszych ekologicznych katastrof Ameryki, którą wywołał człowiek. W dokumencie oglądamy autentyczne zdjęcia z tamtych lat, a Christopher Nolan opowiada, dlaczego bardzo realnie chciał pokazać możliwość pojawienia się podobnej katastrofy w przyszłości – choć i dziś takie gigantyczne burze nawiedzają świat. W dodatku twórcy postanowili znacznie stonować swój obraz, w porównaniu z autentycznymi zdjęciami sprzed prawie 100 lat. W filmie zaś wśród krótkich wstawek dokumentalnych znajdują się wspomnienia prawdziwych świadków tamtych wydarzeń.

A co z podróżami w kosmos? Jak na razie około 600 osób poleciało w kosmos, a w (nie)dalekiej przyszłości będzie potrzeba wysłania w przestrzeń znacznie większej liczby ludzi. Dziś eksploracja kosmosu jest bardzo kosztowna i coraz mocniej przechodzi z obszaru państwowego (NASA) do strefy prywatnej czy komercyjnej. Kilka chwil z firmą SpaceX nie ma chyba wymiaru reklamowego, a raczej pokazuje jej wysiłki w celu doprowadzenia do swobodnych podróży kosmicznych. Bo dziś firma ta, obok działań na rzecz NASA, zbliża się do uruchomienia rewolucyjnego transportu kosmicznego. Największy obecnie problem to ponowne użycie rakiet niezbędnych do wyniesienia statku kosmicznego na orbitę. Znacząco obniżyłoby to koszty w systematycznym lataniu w kosmos. SpaceX pracuje nad systemem wielokrotnego odpalania, a w dokumencie zobaczyć można jedną z takich prób. Wszystkie te zabiegi prowadzą do odbycia lotu na Marsa i założenia tam kolonii. "To decyzja, którą trzeba podjąć wkrótce, by określić miejsce ludzkiego gatunku w kosmosie" – mówi Christopher Nolan.

Film dokumentalny dotyka bardzo skomplikowanych tematów, w których często można się pogubić. Dokument jest jednak świetny, stara się przemówić do normalnego odbiorcy słowami prostymi i doskonałymi ilustracyjnymi przykładami. Nauka w "Interstellar" jest niesamowita, kreatywna, zmusza do zastanowienia i zachęca do zgłębiania wiedzy.

Kolejnym z obszernych dodatków wydania Blu-ray "Interstellar" jest materiał zatytułowany "Inside Interstellar", który przybliża nam prace nad samym filmem. Składa się on z kilkunastu części, które ukazują staranną pracę twórców nad tym przedsięwzięciem.

Dla Christophera Nolana nakręcenie "Interstellar" było możliwością przedstawienia kolejnego kroku w rozwoju człowieka. I jak sam mówi, nigdy wcześniej nikt nie zgłębił tego tematu w taki sposób. Powraca tutaj rola Kipa Thorne'a i jego pracy nad scenariuszem filmu, który miał być science-fiction, ale ukazanym z naukowego punktu widzenia. I choć, jak mówi Christopher Nolan, we wszystkich jego filmach strona wizualna jest bardzo ważna, to właśnie w "Interstellar" odgrywa ona kluczową rolę. "Do widza mają przemówić obrazy, a nie mówienie o nich przez bohaterów" – mówi w jednej z rozmów.

W serii krótkich dokumentów (2-13 minut) twórcy opowiadają o: genezie filmu; części kręconej na farmie; scenach z udziałem pyłu; udziałowi maszyn TARS i CASE (Nolan nie chce określać ich mianem robotów), które były "zagrane" przez człowieka i jest to nowy wymiar gry aktorskiej – innej nawet od motion capture Andy'ego Serkisa; fantastycznych kosmicznych dźwiękach wyczarowanych przez Hansa Zimmera (najlepsza muzyka tego kompozytora od lat, ze szczególnym wykorzystaniem organów kościelnych); kostiumach astronautów, które były znaczącym wyzwaniem, ale bazowały na prawdziwych strojach NASA; promie kosmicznym Endurance, którego budowa i funkcjonalność przypominają wnętrze prawdziwej stacji kosmicznej; zdjęciach na Islandii, które odgrywały planety Miller (świetne sceny z udziałem wielkiej fali) i Manna; lądownikach używanych do bliskich podróży; miniaturach, które wspierały efekty wizualne; symulacjach z zerową grawitacją; elementach naukowych podczas pracy nad filmem; hipersześcianie, który odegrał w filmie tak ważną rolę; powodach nakręcenia filmu.

Osobną częścią dodatków są zwiastuny, których w wydaniu zamieszczono kilka. Całość dodatków zamyka się w ponad trzech godzinach. Wszystkie posiadają polskie napisy i stanowią bardzo ciekawe uzupełnienie naszej podróży z filmem "Interstellar". Polecam. [dla www.stopklatka.pl]