poniedziałek, 24 lipca 2017

Twórca „Ostatniej rodziny” o śmierci Przemyka


Jan P. Matuszyński przygotowuje swój nowy film. Będzie to ekranizacja książki/reportażu Cezarego Łazarewicza „Żeby nie było śladów”, przybliżającej okoliczności śmierci Grzegorza Przemyka. Projekt otrzymał dofinansowanie na development. To może być świetne kino.

Na stronie producenta filmu (Aurum Film) przeczytać można: Nasz kraj tętni politycznymi i społecznymi emocjami, ale tym bardziej chcemy dziś oficjalnie poinformować o naszym nowym projekcie, który właśnie otrzymał dofinansowanie na rozwój z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Tym bardziej, że to kolejny etap znakomitej współpracy reżysera "Ostatniej Rodziny", Jana P. Matuszyńskiego, ze studiem Aurum Film. "Żeby nie było śladów" to planowana ekranizacja nagradzanej reporterskiej książki historycznej Cezarego Łazarewicza (wydanej przez Wydawnictwo Czarne), opowiadającej o kulisach jednej z najsłynniejszych i najbardziej dramatycznych zbrodni stanu wojennego popełnionej w maju 1983 roku. Zatrzymanie i pobicie przez funkcjonariuszy ZOMO warszawskiego maturzysty, Grzegorza Przemyka, zapoczątkowało społeczne protesty, ale dało też początek wielkiej mistyfikacji, jakiej podjął się komunistyczny aparat represji. To opowieść o zbrodni bez kary, ale przede wszystkim o totalitarnej władzy, która nie cofnie się przed niczym - nawet najbardziej absurdalnym kłamstwem - aby osiągnąć swój cel. Autorem scenariusza będzie Kaja Krawczyk-Wnuk. Autor książki, Cezary Łazarewicz, będzie jednym z głównych konsultantów filmu.

Wydawnictwo, tak opisuje książkę: „Ludzie o miedzianym czole, utożsamiający milicję z władzą, postanowili poświęcić prawdę dla swoich doraźnych korzyści, skompromitować wymiar sprawiedliwości w Polsce cynicznymi manipulacjami, które będą kiedyś książkowym przykładem niesprawiedliwości” – to słowa matki Grzegorza Przemyka, świeżo upieczonego maturzysty, który w maju 1983 roku został śmiertelnie pobity przez milicję. W czasie śledztwa i rozprawy władze PRL za wszelką ceną starały się odwrócić uwagę od milicjantów, próbując przerzucić odpowiedzialność na sanitariuszy i lekarzy.

Cezary Łazarewicz szczegółowo opisuje historię Grzegorza Przemyka – od zatrzymania na placu Zamkowym po wydarzenia, które nastąpiły później. Pokazuje cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor wplata historie jego rodziców – poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżanych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban.

To jedna z najgłośniejszych zbrodni lat osiemdziesiątych w PRL. W pogrzebie Przemyka wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy z podniesionymi w znaku wiktorii dłońmi, w całkowitym milczeniu odprowadzali trumnę na Powązki. To również zbrodnia, która nie doczekała się sprawiedliwego wyroku.

Praca nad "Żeby nie było śladów" to wielkie wyzwanie. Najpierw znakomita książka Cezary Łazarewicz, opowiadająca o śmierci Grzegorza Przemyka, warszawskiego maturzysty, pobitego przez ZOMO w maju 1983 roku. Potem wiele wspólnych rozmów i szukanie wraz z Aneta Hickinbotham rozwiązań. Wreszcie za ten projekt wzięli się: reżyser "Ostatniej Rodziny", Ja Pa Mat oraz Kaja Krawczyk-Wnuk (scenariusz). To trudny projekt, pełen pułapek i narażony na różne emocje. Ale myślę, że to ważne, aby dziś to młodzi ludzie opowiedzieli o stanie wojennym uniwersalnym językiem współczesnego kina. Mam nadzieję, że nam się to uda – pisze na Facebooku producent filmu Leszek Bodzak.

***

To zdecydowanie bardzo obiecujący projekt filmowy. Stoją za nim FAKTY, jest poruszająca opowieść, bardzo ważne tło historyczne, znaczący okres dla naszego kraju, są w końcu bohaterowie. I właśnie od castingu bardzo dużo zależy. Główne role przeznaczone są dla matki i syna, ale mnóstwo jest też postaci drugo- i trzecioplanowych. Bardzo mnie ciekawie, jaki pomysł na film będzie miał reżyser. Czy skupi się na ciasnocie mieszkań, jak pokaże masowe manifestacje i te bardzo trudne czasy. Reportaż Łazarewicza świetnie przybliża postać zwykłego chłopaka o jasnych poglądach, wychowanego w niepełnej rodzinie, ale chcącego żyć pełnią życia. Delikatna, ale wielka historia.