wtorek, 25 kwietnia 2017

Wołyń – recenzja Blu-ray


[RECENZJA] „Wołyń” Wojtka Smarzowskiego to najlepszy polski film 2016 roku według Polskiej Akademii Filmowej i wielu widzów. Cenię wyżej kilka innych filmów tego twórcy, ale jedno jest pewne, „Wołyń” to NAJWAŻNIEJSZY polski film zeszłego sezonu.

Historia rzezi dokonanych na Polakach na Wołyniu z czasów II wojny światowej była do tej pory przemilczana przez kino i dopiero po przeszło 70 latach odważono się na realizację dużego filmu. Produkcja natrafiła na wiele trudności, ale dziś pisać można o sukcesie. Frekwencja w kinach sięgnęła ponad 1,4 mln widzów, co jak na produkcję tak poważną, jest osiągnięciem znaczącym. „Wołyń” to świadectwo ważnej części polskiej historii, ale tej bolesnej i szczególnie okrutnej. Smarzowski przypomina wydarzenia dziejące się na Wołyniu przed i w czasie II wojny światowej, gdzie nastroje nacjonalistyczne doprowadziły do wielkiej zbrodni. Niech prawda zatriumfuje, zdaje się mówić twórca swoim dziełem. Obraz na ekranie wryją się mocno w pamięć widzów, to pewne.

Smarzowski na podstawie losów jednej rodziny i jednej prostej dziewczyny, przybliżył historię bolesnych wydarzeń na Wołyniu. Jego opowieść ma wyraźną i dość prostą strukturę. To historia miłosna, ale traktująca o związku trudnym. Młoda Polka kocha młodego Ukraińca, ale nie jest im sądzona przyszłość. Ojciec wydaje ją za mąż za starszego mężczyznę. Ślub starszej siostry z początku filmu to szansa ukazania relacji na Wschodzie, przybliżenie obrządków, tradycji, nastrojów. W „Wołyniu” wszystko zostało precyzyjnie przygotowane. Jest wprowadzenie ukazujące trudne relacje Polaków i Ukraińców, jest rozwinięcie przybliżające rosnącą nienawiść i wojenną pożogę i w końcu finałowe spełnienie wstrząsających losów bohaterów. I cała ta historia ukazana jest przez losy młodej dziewczyny. Z kronikarskim podejściem twórca ukazuje nam tamtą historię. Idzie krok po kroku w przybliżaniu rozwijającej się spirali nienawiści, po drodze przedstawiając kolejne etapy historii, wprowadzając do opowieści kolejne postaci. Całość trzymana jest silną ręką, opowieść jest dobrze skonstruowana, trzyma w napięciu w oczekiwaniu na tragedię.

Reżyser nie osądza bezpośrednio tamtych zdarzeń i stara się być bezstronnym. Pojawia się wiele momentów świadczących o dobrych relacjach naszych narodów, są dobrzy i źli ich przedstawiciele. „Wołyń” to jednak przede wszystkim pamięć o morderstwach popełnionych na Polakach, zbrodniach okrutnych, których Smarzowski nam nie szczędzi. Twórca „Wołynia” ma jednak nadzieję, że pamięć o tamtej tragedii będzie krokiem do wzajemnego wybaczenia i pojednania. Przede wszystkim jednak jest to film zrealizowany w hołdzie Polakom pomordowanym na kresach. To czuć na ekranie przez cały seans.

Wydanie Blu-ray

Oceniam limitowaną edycję dwupłytową. Znajdują się tam dwie wersje filmu, kinowa i festiwalowa. Ta pokazywana na naszych ekranach trwa o prawie 20 minut dłużej od festiwalowej. Wydanie zawiera także materiały dodatkowe.

Ciekawy jest piętnastominutowy making of przybliżający produkcję, podczas którego Smarzowski, Arkadiusz Jakubik, Michalina Łabacz i Jacek Braciak opowiadają o swojej pracy. Całość przeplatana jest ujęciami z planu, są też głosy historyków. Dodatek kolejny zatytułowany jest „Pojednanie” i ukazuje spotkanie rodzin ukraińsko-polskich, które mówią o wzajemnych relacjach, historii oraz o swoich wrażeniach po obejrzeniu „Wołynia”. Ciekawy jest materiał poświęcony pracy nad scenami bitwy. Można tutaj zobaczyć storyboardy oraz przypatrzeć się treningom aktorów przygotowującym się do pracy nad scenami. Wśród dodatków są też zwiastun i galeria zdjęć. Jak na polskie warunki wydanie wypada przyzwoicie.

[Ocena 8/10]