środa, 26 kwietnia 2017

Dzień z „Obcym”. Klasyka i niespodzianki


Dziś międzynarodowy Dzień z „Obcym”, a polskie kina zaprezentowały z tej okazji klasyczną oryginalną część tej serii oraz fragmenty nadchodzącego odcinka. Uczta dla fanów.

Nie wiem jakim zainteresowaniem cieszyło się to wydarzenie w innych miejscach, ale na moim seansie obecnych było w sumie trzech widzów. Obejrzeliśmy więc blok „Obcego” w kameralnym gronie i ponownie była to uczta.

Najpierw Ridley Scott zaprosił na seans filmu „Obcy – 8 pasażer Nostromo” oraz zapowiedział późniejszą prezentację fragmentów filmu „Obcy: Przymierze”. Rozpoczął się seans dzieła nieśmiertelnego.

Klasyk na dużym ekranie broni się niezmiennie od wielu lat. Dla mnie nie była to pierwsza okazja obejrzenia „Obcego” w kinie, ale zapewne ciągle są młodzi kinomanii, którzy nie mieli takiej możliwości i skorzystali z niej z ochotą. Pierwszy „Obcy” to ciągle wielkie kino, pełne napięcia, niespodzianek i czającego się zła. Osobiście dla mnie pierwsze 40 minut filmu z powolnym poznawaniem Nostromo, jego załogi, planety i w końcu statku wraz z jego pasażerami to absolutny szczyt filmowej magii. Darzę wielkim szacunkiem tę nieśpieszną atmosferę, powolnie narastającą grozę, zapowiedz zbliżającego się zła. To moje kino!

Po seansie Ridley Scott zaprosił widzów na spotkanie z najnowszym odcinkiem „Obcego” i na początku zaprezentowano nam łącznik „Prometeusza” z „Przymierzem” opisywany jako Prolog. SPOILERY! Powróciła zapowiadana wcześniej Elizabeth Show i już wiadomo co spotkało Davida. Najważniejszym jednak momentem było przybycie na planetę Inżynierów, która na ekranie wygląda spektakularnie. Ciągle nie wiadomo, jaki będzie miał związek ten fragment filmu z całą historią pokazaną w „Obcym: Przymierzu”. Oto ten materiał wideo.


Twórcy pokazali nam także kilkanaście minut nadchodzącego „Przymierza”, które wprowadza nas w opowieść. Obejrzeliśmy więc krwawe i bardzo brutalne narodziny nowych Obcych, jest wyjaśnienie wybuchu statku, który widzieliśmy na zwiastunie (za dużo tutaj przypadkowych potknięć i wywrotek we krwi). Zapowiada się bardzo krwawa i bardzo mroczna opowieść. Atak nowego Obcego jest brutalny, a on sam wygląda na razie dość średnio, jak skrzyżowanie takiego pieska z jelonkiem i potworem. Widać dużo, chyba jednak zbyt to wszystko dosłowne zaprezentowano. Twórcy popisują się efektami, a ja wolę niedomówienie, zło czające się w tle i ukazane nie tak wprost. Tego mi brakowało w poprzednich częściach, twórcy idą jednak tą samą drogą co w „Prometeuszu”. Współczesny widz chyba tego oczekuje, ale czasami myślę, że „co za dużo, to nie zdrowo”.

Do oceny całości musimy poczekać do 12 maja, kiedy film „Obcy: Przymierze” wejdzie do polskich kin.