wtorek, 4 kwietnia 2017

Czy Ridley Scott pokaże polski Dywizjon 303?

Ridley Scott na planie "Prometeusza"
Ridley Scott przygotowuje się do wyreżyserowania i wyprodukowania filmu, który poświęcony będzie Bitwie o Anglię. Jak w jego wersji pokazani zostaną polscy lotnicy, którzy odegrali w niej bardzo ważną rolę? Film Scotta będzie zapewne dużą produkcją i aż strach pomyśleć, jak na jego tle wypadnie realizowany obecnie „Dywizjon 303”.

Ridley Scott nie zwalnia. Za nieco ponad miesiąc w kinach pojawić ma się jego „Obcy: Przymierze”, a planowana jest już kolejna jego część. Gdzieś pomiędzy licznymi planami Scott chce znaleźć czas na nakręcenie „Battle of Britain” dla studia Fox.

Scenariusz jest już gotowy, a jego autorem jest Matthew Orton. Firma produkcyjna Ridleya Scotta zakupiła ten tekst w 2016 roku.

Lotnicza Bitwa o Anglię trwała od 10 lipca do 31 października 1940 roku, a doszło tutaj do walki pomiędzy siłami Royal Air Force i niemiecką Luftwaffe. Była to pierwsza porażka Niemców w czasie II wojny światowej, która powstrzymała ich przed inwazją na Wielką Brytanię. Znaczący udział w zwycięstwie mieli polscy lotnicy, którzy zasilali licznie szeregi RAFu.

W 1969 roku powstał brytyjski film wojenny zatytułowany „Bitwa o Anglię”, ale polscy lotnicy pokazani zostali w nim marginalnie, choć z szacunkiem dla ich heroicznej walki.

Jacek Samojłowicz produkuje obecnie „Dywizjon 303”, ale film ten przed kilkoma miesiącami natrafił na spore trudności. Z realizacji wycofał się reżyser, dystrybutor oraz synowie Arkadego Fiedlera, autora książki na podstawie której powstał scenariusz. Na razie nie wiadomo kiedy polski film trafi do kin. Twórcy chcą z rozmachem pokazać dokonania polskich lotników walczących w Bitwie o Anglię.

Nowa "Bitwa o Anglię" to okazja dla polskiego rządu, by spełnić obietnicę i zrealizować hollywoodzki film o naszych bohaterach. U Ridleya Scotta może przecież zagrać gwiazda typu Brad Pitt!:) Może warto zainteresować się tematem i dorzucić do produkcji Ridleya Scotta? Lepiej, żeby to on nakręcił taki film z naszym udziałem, niż by nasi producenci próbowali się przebić w Hollywood.