piątek, 14 kwietnia 2017

Doktor Strange – recenzja Blu-ray


[RECENZJA] Jest „Doktor Strange” znaczącym krokiem w rozwoju filmowego uniwersum Marvela. Już bez przesadzonych technologicznych gadżetów i eksperymentów medycznych, teraz przyszedł czas na MAGIĘ! Nie moja bajka, ale zabawa jest znakomita.

Zdecydowanie bardziej lubię „technologiczne” filmy Marvela, pełne kosmicznych przybyszów, nieziemskich pojazdów, stworzeń, dziwacznych postaci, a przede wszystkim humoru. Z historią Doktora Strange’a sprawa ma się inaczej, bo dotykamy tutaj bytów astralnych, zakrzywień czasoprzestrzeni, dziwów i cudów, od których trzymam się zazwyczaj z daleka. Trzeba jednak przyznać, że „Doktor Strange” to najbardziej spektakularna i widowiskowa z opowieści Marvela. Bo jak mówi w filmie sam Stan Lee „czego to ludzie nie wymyślą”. Trzeba być bardzo otwartym na zaproponowane w tym filmie pomysły, zabawy i bohaterów. Tutaj wszystko jest możliwe!

Doktor Steven Strange to odnoszący sukcesy i bardzo ceniony neurochirurg. W wyniku wypadku traci jednak zdolność wykonywania zawodu i w poszukiwaniu „lekarstwa” trafia na daleki wschód, gdzie pobiera nauki od tajemniczej czarodziejki. Początkowo sceptycznie nastawiony do nowego świata naukowiec, staje się z czasem najsilniejszą bronią stojącą po stronie dobra i walczy z siłami ciemności z mrocznego wymiaru.

Czarodzieje i czarodziejki w kinie to temat delikatny, zazwyczaj mocno infantylizowany przez filmowców. Marvel podszedł do sprawy bardzo poważnie, przygotował wiele rozbudowanych wywodów na temat bytów astralnych, podróży pomiędzy wymiarami itp. cudów. To nowość w filmowym świecie Marvela, dotykamy bowiem spraw duchowych. Komiksowy rodowód Doktora Strange’a bardzo tutaj pomaga, a dzięki temu przyjmujemy wszystkie te teorie i prawdy życiowe bez większych dyskusji. Jeśli tylko wejdziemy w zaproponowaną konwencję i poczujemy z nią magiczną więź, to czeka nas ciekawa przygoda.

Od strony technicznej „Doktor Strange” przekracza już wszystkie granice. Mogąc pozwolić sobie na załamania czasoprzestrzeni, skoki do innych wymiarów, podróże w głąb i wyjścia na zewnątrz, twórcy uwolnili pokłady nieskrępowanej wyobraźni. W tym filmie nie ma już żadnych ograniczeń, a nadmiar atrakcji powoduje ból głowy. Bohaterowie dowolnie poruszają się w czasoprzestrzeni, światy łamią się i rozbudowują w przeróżnym kierunku, a to powoduje, że sekwencje akcji wchodzą na nowy poziom. Oczywiście nieco przypominają one „Incepcję”, ale idą dalej i odważniej w kreacji tej zakrzywionej „rzeczywistości”.

Rodzi się jednak pewna obawa w mojej głowie. Wprowadzenie Strange’a do filmowego uniwersum Marvela otwiera nowe możliwości, ale też prowadzi całą tę menażerię w niebezpiecznym kierunku. Jeśli Doktor Strange będzie wykorzystywał z powodzeniem swoje zdolności w kolejnych filmach, to praktycznie jest już „po zabawie”. Nikt bowiem nie będzie mógł mu się przeciwstawić, skoro wielki mag posiadł umiejętność cofania się w czasie i ma możliwość jego kontrolowania w dowolny sposób. Jeśli się nad tym zastanowić, to każdy złoczyńca będzie mógł być pokonany od tej pory, w dokładnie taki sam sposób, jak nieszczęsny Kaecilius w „Doktorze Strange’u”. Oczywiście piszę to ze świadomością, że scenarzyści kolejnych filmów Marvela, zadbają o to, byśmy ciągle byli odpowiednio zaskakiwani. Może jednak lepiej będzie nie korzystać zbyt często z usług Doktora Strange’a? Czas pokaże.

Dobrze, ale nie rewelacyjnie, poradził sobie z rolą Doktora Strange’a Benedict Cumberbatch. Zdecydowanie nie wyobrażam sobie nikogo innego grającego tę postać. Mam jednak wrażenie, że nie do końca wykorzystano talent aktora i jego umiejętności. Nie ma w tej postaci zadziorności i aktorskiej odwagi, jaka kojarzy się chociażby z postacią Tony’ego Starka w interpretacji Roberta Downeya Jr. Wiadomo przecież, że Cumberbatcha stać na dużo więcej, ale coś czuję, że po prostu postać Strange’a nie dawała mu możliwości pokazania wszystkich aktorskich talentów. Skupiono się bowiem na astralnym wymiarze tej roli, na jej działaniu w towarzystwie magicznych zdolności i nie było już miejsca, na budowanie pogłębionych psychologicznie aspektów.

Fajnie w roli głównego przeciwnika wypadł Mads Mikkelsen, ale już wiele razy widzieliśmy go w takim repertuarze. Podobnie sprawa ma się z Tildą Swinton, której trochę żal dla takich filmów. Najlepiej broni się Benedict Wong, choć gra tylko praktycznie na jednej minie. Za to słabo wypadli w swoich postaciach Chiwetel Ejiofor i Rachel McAdams, którym po prostu nie dano rozwinąć skrzydeł.

Z powodu tych wszystkich plusów i minusów druga część filmu jawi się bardzo ciekawie. Nie będzie już trzeba tracić czasu na budowanie i wprowadzanie głównej postaci, od razu twórcy przystąpią do działania, a jeśli tylko nie przesadzą w swoich magicznych pomysłach, to może wyjść z tego dużo lepsze kino.

Wydanie Blu-ray

Wydanie Blu-ray filmu „Doktor Strange” jest bardzo bogate, a materiały dodatkowe sprawią wiele frajdy widzom, którzy lubią zgłębiać tajemnice filmowe. Wszystkie one zostały zaopatrzone w polskie napisy, co cieszy szczególnie. Dźwięk i obraz bez zarzutu.

Główny dodatek to Materiały bonusowe, które składają się z kilku części. „Osobliwa transformacja” to dziesięciominutowy materiał przybliżający powstanie filmu. Odwiedzamy plan zdjęciowy, w którym zielone ekrany odegrały ważną, choć nie główną rolę. O pracy opowiada głównie Benedict Cumberbatch, ale nie tylko. Mads Mikkelsen wspomina, że był to dla niego zaszczyt wystąpić w filmie z uniwersum Marvela. Ekipa zjechała kawał świata by odpowiednio opowiedzieć swoją historię. Zdjęcia powstawały między innymi w miejscach, w których nigdy wcześniej filmów nie realizowano. W materiale „Nietypowe towarzystwo” przyglądamy się ekipie aktorskiej, która zagrała w filmie. Jak mówi Kevin Feige zagrało tutaj więcej nagradzanych gwiazd, niż w jakimkolwiek wcześniejszej ich produkcji. Odcinek „Tkanka rzeczywistości” poświęcony jest scenografii i kostiumom. Możemy w nim zwiedzieć kilka kluczowych planów zdjęciowych do filmu, w tym m.in. Katmandu w Nepalu, gdzie twórcy pracowali przez cztery dni i zobaczyli naprawdę bardzo ciekawe rzeczy. Zakrzywienia przestrzeni, w której porusza się Strange zostały stworzone za pomocą efektów mechanicznych, specjalnej beczce dzięki której można było rzucać aktorem na różne sposoby. O ile poprzednie materiały były dość klasycznym zestawem tworzącym filmową produkcję, o tyle „W czasie i przestrzeni” wyróżnia „Doktora Strange’a” na tle innych realizacji Marvela. W tym materiale poświęcono główną uwagę scenom walki i jak się okazało powstały one głównie przy wsparciu choreografów sztuk walki oraz tańca. Połączenie tych dwóch elementów dało na ekranie możliwość zobaczenia nowych pomysłów w produkcji Marvela. Film wyróżnia się także zastosowaniem niezwykłych efektów wizualnych. Szczególną trudność przysporzyła twórcom praca nad scenami ukazującymi cofanie się czasu w finale filmu. „Muzyczne czary” poświęcony został muzyce, która w filmie zagrała specjalną, pełną mistycyzmu, rolę.

Kolejnym dodatkiem jest zapowiedź 3 fazy produkcji Marvela. Od „Doktora Strange’a” twórcy przechodzą do kolejnych filmów, a będą to „Strażnicy galaktyki 2”, potem kolejny „Thor”, „Czarna Pantera” i w końcu dwuczęściowy finał „Avengers”. Jest w tym materiale kilka fajnych smaczków z produkcji nadchodzących filmów.

„Drużyna Thora: Część 2” to zabawny filmik dokumentalny znany doskonale fanom z internetu. Odwiedzamy tutaj Thora w jego domu w Australii, gdzie wypoczywa po trudach walki. Wspólne mieszkanie wynajmuje z Dylanem, ale ma problem z zapłaceniem połowy czynszu… Krótkie i zabawne.

„Sceny rozszerzone i niewykorzystane” to powrót na płycie do „Doktora Strange’a”. Jest ich w sumie pięć. Pierwsza z nich to spotkanie z Mistrzem Drumm, która w filmie została pominięta i przez to trudno było zrozumieć pewne aspekty opowieści. Kolejna scena to krwawe spotkanie w kościele. Potem mamy rozbudowane wejście do świątyni Kamar Taj oraz spotkanie Strange’a z psem. Na koniec otrzymuje cztery minuty zabawnych wpadek z planu filmu (czasami aktorzy sami nie wierzyli w te wszystkie teksty, które przyszło im mówić na ekranie) oraz komentarz audio.

Bardzo dobre wydanie filmu Marvela, absolutna czołówka tego typu produkcji.

[Ocena: 7/10]