poniedziałek, 11 lipca 2016

Wypatrujecie premiery „Smoleńska”? Zbliża się

Plakat filmu "Smoleńsk"
Wokół filmu „Smoleńsk” zapanowała cisza, ale już wkrótce dyskusje odżyją na nowo. Lada dzień oficjalnie mamy poznać datę premiery tego przedsięwzięcia. Dobrze poinformowane źródła już wiedzą kiedy zobaczymy film.

Na razie to wiadomość nieoficjalna i już w mediach krążąca. „Smoleńsk” wejdzie do polskich kin we wrześniu, a do podjęcia została podobno decyzja kiedy to się wydarzy dokładnie. Spójrzmy na kalendarz premier wrześniowych, który sporo mówi w tej sprawie.

Jeśli wrzesień, to kiedy?

Warto zobaczyć na ważne historyczne daty związane z naszym krajem. Nasuwają się takie dwie: 1 września i 17 września. Ta pierwsza, kiedy szkoły dopiero startują nie wydaje się najlepsza. Wszyscy żyją jeszcze wakacjami i byłoby szaleństwem wyciągać dzieciaki do kin w tym okresie. Pozostaje znacznie ciekawsza druga data, gdzie premierowy piątek przypada na 16 września. Atak ZSRR na Polskę z września 1939 roku bardziej odpowiada retoryce wypowiadanej przez środowiska widzące zamach w katastrofie w Smoleńsku.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt stojący za datą 16 września. Dwa tygodnie później w kinach pojawi się film „Ostatnia rodzina”, którego dystrybutorem jest ta sama firma (Kino Świat). Oba tytuły nie będą dla siebie konkurencją, ale może lepiej nie odbierać sobie widzów oglądających polskie kino?

A jakie minusy?

16 września do kin wchodzi inny polski film. To będzie thriller zatytułowany „Sługi Boże”, ale to raczej ta produkcja powinna obawiać się „Smoleńska”, a nie na odwrót. Z drugiej strony „Sługi Boże” mogą być ciekawą alternatywą dla filmu Antoniego Krauze.

„Smoleńsk” na festiwalu w Gdyni?

Zastanawiająca jest sytuacja „Smoleńska” związana z festiwalem w Gdyni, który startuje 19 września. Jego dyrekcja i rada programowa będą mieli zapewne spory „orzech do zgryzienia” i nurtujące dziś mnie bardzo pytanie CO Z NIM ZROBIĆ? Przy odrobinie szczęścia i po korektach pierwszej wersji montażowej, może być to udany thriller („political fiction”?), a wtedy festiwal w Gdyni może przyjąć film z otwartymi ramionami. Jeśli zaś będzie to nieudane kino, to czy będzie można sobie pozwolić na niezakwalifikowanie „Smoleńska” na festiwal? Będą naciski, liczne pytania, wiele wątpliwości, intrygi, teorie spiskowe, narzekania obu stron barykady politycznej... Miodzio! Może lepiej dla wielu, gdyby jednak film nie był jeszcze gotowy? Jego jakość łatwo będzie ocenić, nawet bez złośliwości i wypatrywania politycznych powiązań.

Podsumowując

W oczekiwaniu na oficjalną datę premiery filmu „Smoleńsk” najważniejsze jest, by produkcja ta była po prostu dobrym kinem. Widzowie wersji roboczej nie pozostawiają złudzeń, ale przez kilka ostatnich miesięcy mogło się z filmem wydarzyć coś dobrego.

Co by jednak nie powstało, czeka nas medialne filmowe wydarzenie, na które – w jakiś dziwny sposób – bardzo się cieszę.