czwartek, 15 czerwca 2017

„Twin Peaks” bez promocji. Brawo David Lynch


Stacja Showtime nie ma lekko z serialem „Twin Peaks”. David Lynch należy zdecydowanie do bardzo trudnych partnerów. Widać to szczególnie, gdy analizuje się politykę promocyjną serialu. Praktycznie jej nie ma, a jest to w zgodzie z życzeniem samego Davida Lyncha.

Stacja Showtime wyemitowała do tej pory sześć odcinków „Twin Peaks” i praktycznie nikt w firmie nie wie, dokąd prowadzi ich David Lynch. Twórca ma pełnię władz nad projektem, wygląda na to, że do Showtime'a trafiają kolejne przygotowywane przez niego odcinki i David Lynch z nikim niczego nie musi uzgadniać. Taka jest cena za skuszenie reżysera do współpracy i danie mu pełni władzy nad projektem.

Odnosi się to także do promocji serialu, której praktycznie nie ma. Plany były imponujące, Showtime przygotował specjalną prezentację, po której nawet David Lynch bił brawa. A tymczasem dwa dni później, reżyser wrzucił wszelkie pomysły do kosza i było po promocji. Ograniczyła się ona do skromnych informacji na temat premiery, pokazu w Cannes, a jedyny oryginalny pomysł, który zaakceptował Lynch to placki z ciastem wiśniowym, które w okolicy premiery serialu wylądowały na biurkach dziennikarzy zainteresowanych tą tematyką.

Generalnie Lynch nie przekazuje Showtime wcześniej żadnych zdjęć, klipów, ani innych materiałów, mogących pomóc w promocji serialu. Nie ma przecieków na temat czekających widzów niespodzianek. Lynch wszystko skrzętnie skrywa przed Showtime oraz publicznością. Wszystkie tajemnice ujawniane są w dniu premiery nowego odcinka i wygląda na to, że pomysł ten działa.

Nowy sezon „Twin Peaks” jest oryginalny i zaskakujący. Podejście do jego promocji także niestandardowe. David Lynch ma swój plan, jakąś wizję, nie poddaje się standardowym działaniom speców od promocji. Pamiętam jego krowę na trawniku w Hollywood, która promowała "Inland Empire". Mistrz daje popalić tym wszystkim specjalistom i za nic robi sobie schematy podobnych działań.

I ZA TO LUBIĘ GO JESZCZE BARDZIEJ!