środa, 21 czerwca 2017

Konfliktowy „Han Solo”. Reżyserzy zwolnieni

Już nie taka szczęśliwa rodzina?
Do niecodziennej sytuacji doszło na planie realizowanego obecnie spin-offa „Gwiezdnych wojen”, opowiadającego o młodości Hana Solo. W połowie zdjęć z produkcją rozstali się reżyserzy odpowiedzialni za projekt – Phil Lord i Christopher Miller. Powodem mają być „różnice artystyczne”, ale to tylko część prawdy. Twórcy zostali zwolnieni z pracy z powodu konfliktu z producentami.

W oficjalnym komunikacie Kathleen Kennedy, prezes LucasFilm powiedziała: Phil Lord i Christopher Miller to utalentowani filmowcy, którzy zebrali niesamowitą obsadę i ekipę, ale jest jasne, że mamy inne wizje dotyczącego tego projektu i dlatego zdecydowaliśmy się rozstać. W podobnym tonie wypowiadają się reżyserzy: Niestety nasza wizja i proces twórczy nie szły w parze z oczekiwaniami naszych partnerów przy tym projekcie. Jesteśmy naprawdę dumni z niesamowitej i światowej klasy ekipy i obsady, z którą mieliśmy okazję pracować.

Za kulisami sprawa wygląda znacznie poważniej. Lord i Miller mają na swoim koncie kilka komediowych przebojów, w tym „Lego: Przygodę” i „21 Jump Street”. Uważani są za twórców posiadających dobrą umiejętność pisania lekkich scenariuszy i przenoszenia ich na ekran. Po sukcesach kasowych uznawani są za twórców bardzo pożądanych w Hollywood. Ciekawie więc wyglądała propozycja nakręcenia przez nich filmu o Hanie Solo, a projekt zyskał zdecydowanie w oczach fanów (i moich!). Tymczasem…

W połowie zdjęć do „Hana Solo” okazało się, że prace na planie nie przebiegały zgodnie z założeniami, a starcie tak różnych osobowości było nie do pogodzenia. Konflikt pomiędzy reżyserami a producentką Kathleen Kennedy oraz współscenarzystą i producentem wykonawczym Lawrence’em Kasdanem trwał od miesięcy. Miller i Lord nie mogli pogodzić się z odebraniem im wolności twórczej, a do takiej pracy byli przyzwyczajeni. Obaj protestowali i zgłaszali swoje niezadowolenie Kathleen Kennedy. Niestety, jak donosi osoba, która była blisko projektu, nigdy nie było chemii pomiędzy reżyserami a producentką.

Dobrze poinformowane źródła mówią, że Miller i Lord zatrudnieni zostali przez LucasFilm, aby nadać opowieści o Hanie Solo swój charakterystyczny styl, ale umiejętnie połączyć go z tradycją „Gwiezdnych wojen”. Okazało się jednak, że Kathleen Kennedy już podczas zdjęć nie zaaprobowała ich stylu pracy, nie podobał się jej proces integracji reżyserów z aktorami i ekipą. Oni nie mieli po prostu swobody w tworzeniu filmu – mówi świadek wydarzeń. A ja tylko dodam, że po prostu starli się z machiną, która chciała mieć pełną i nieustającą kontrolę nad procesem powstawania filmu o Hanie Solo.

Konflikt wybuchł też pomiędzy reżyserami a Lawrence’em Kasdanem, ojcem „Imperium kontratakuje”, który na planach nowych części „Gwiezdnych wojen” pełni rolę producenta wykonawczego. Kasdan podobnie jak Kennedy kwestionował wiele wyborów twórczych Lorda i Millera. Kathy ze swoim zespołem oraz Larry robią tę serię od dłuższego czasu i wiedzą, co chcą osiągnąć. Nie udało się im nakłonić reżyserów do wspólnych wizji – mówią źródła. Już w ubiegłym roku w wywiadzie dla „Variety” Kennedy mówiła o własnych pomysłach na film o Hanie Solo, chcąc z niego zrobić western połączony z heist movie w kolorystyce przypominającej prace Frederica Remingtona. A było to zanim reżyserzy weszli na plan…

Według amerykańskich źródeł Christopher Miller i Phil Lord nie odeszli z pracy dobrowolnie, ale zostali zwolnieni przez producentów. I nastąpiło to w połowie zdjęć do filmu, co nie jest w Hollywood na porządku dziennym, a w fabryce Disneya w ogóle nie miało miejsca (przynajmniej w ostatnich latach). Nie wiadomo, na ile ich praca zostanie wykorzystana w samym filmie.

Niestety nigdy już nie dowiemy się, jak wyglądałby „Han Solo” wyreżyserowany przez dwóch twórców specjalizujących się w komedii. Obecnie producenci szukają ich następcy i podobno ma być to Ron Howard, twórca niedawnego „Inferno”, ale wcześniej „Apollo 13” czy „Willow”. Dobry hollywoodzki rzemieślnik. I chyba właśnie chodzi o takiego twórcę, który podda się wizji producentów z LucasFilm i Disneya. Tak było zapewne z Garethem Edwardsem i Rianem Johnsonem, którym nie dano rozwinąć własnych wizji twórczych.

A co słychać u Myszki Miki? Rzecznik Disneya odmówił komentarza na temat tej sprawy i zapewne niewiele będzie się mówiło oficjalnie o konflikcie. Polityka Disneya w temacie komunikacji z fanami i dziennikarzami to już inny temat. Ekipa i aktorzy mają w kontraktach zakaz wypowiadania się, ale z czasem może dowiemy się więcej o kulisach tej sprawy.

Na razie wiadomo jedno. Premiera filmu pozostaje bez zmian i jest to 25 maja 2018 roku.

Prace nad filmem o Hanie Solo rozpoczęły się 20 lutego 2017 roku w londyńskim Pinewood Studios. Główną rolę gra Alden Ehrenreich, a partnerują mu Donald Glover, Thandie Newton, Phoebe Waller-Bridge, Woody Harrelson, Michael K. Williams, Ian Kenny, Emilia Clarke i Joonas Suotamo. Ma być to opowieść o wydarzeniach poprzedzających losy Hana Solo sprzed jego spotkania z Lukiem i Obi-wanem w kantynie na Mos Eisley. Dowiemy się, jak Solo wszedł w posiadanie Sokoła Millennium, jak poznał Chewbaccę.

Tak czy inaczej. Na pięknym wizerunku szczęśliwej rodziny tworzącej „Gwiezdne wojny” pojawiła się znacząca „rysa”, która pokazuje, że jednak nie wszystko jest w porządku i za kulisami dochodzi do starć. Gdy trafi się na twórcę przyjmującego pozycję człowieka do wykonania zadania, to prace przebiegają bez większych kłopotów. Gorzej, gdy twórcy chcą realizować swoją wizję. W fabryce LucasFilm i Disneya nie ma raczej miejsca dla indywidualności, a całość prac podporządkowana jest wizji głównodowodzących. Tak działa Hollywood od lat, tak działają największe firmy, tak powstają blockbustery i nie ma się co dziwić, bowiem jest to zwyczajna walka o kasę z box office. Rzadko zdarza się jednak, by o konflikcie słychać było w mediach, a to oznacza, że przy pracy nad „Hanem Solo” doszło do naprawdę poważnych spięć.

Ciekawe co dalej. Fani „Gwiezdnych wojen” są bardzo uczuleni na tego typu sprawy. „Han Solo” mógł być oryginalnym filmem, a będzie zapewne kolejną typową częścią serii, która porusza się po uniwersum w sposób bardzo przewidywalny i bardzo oczywisty. Wygląda na to, że szansa na odrobinę szaleństwa przepadła, a dla chcących współpracować z LucasFilm komunikat jest bardzo czytelny. Z SZEFAMI SIĘ NIE DYSKUTUJE!