poniedziałek, 15 maja 2017

Zmarł Powers Boothe


W wieku 68 lat zmarł amerykański aktor Powers Boothe, postać charakterystyczna, często odgrywający role czarnych charakterów. Kilka jego występów było bardzo udanych.

Nie pamiętam dokładnie kiedy spotkałem go po raz pierwszy na ekranie, ale mam wrażenie, że był to „Szmaragdowy las” Johna Boormana z 1985 roku, ale chwilę wcześniej pojawił się także w „Czerwonym świcie”. To były moje pierwsze doświadczenia z tym aktorem, o charakterystycznej twarzy, trudnej do zapomnienia. Na przestrzeni trwającej 40 lat kariery (IMDB pierwszy występ datuje na 1977 rok) Powers Boothe zagrał w wielu znaczących produkcjach, w których kilkukrotnie błysnął. Tak było chociażby w udanym westernie „Tombstone”, gdzie zagrał główny czarny charakter. Zauważony został jednak już wcześniej w dokumentalnej fabule CBS zatytułowanej „Guyana Tragedy: The Story of Jim Jones”, gdzie wcielił się w postać kaznodziei, doprowadzającego do śmierci prawie 1000 osób. Rola ta przyniosła mu nagrodę Emmy.

Pojawił się też w filmach: „Huragan ognia”, „Błękit nieba”, „Nagła śmierć”, „Nixon”, „Con Air”, „Droga przez piekło”, „Siła i honor”, „Ręka Boga”, „Avengers”. Na pewno będzie pamiętany dzięki roli Senatora Roarka w „Sin City: Mieście grzechu”.

Nie unikał telewizji, w której odniósł sukces występując w serialu „Deadwood”, ale też w „24” gdzie najpierw był wiceprezydentem, by w końcu skończyć jako prezydent w filmie telewizyjnym z tego cyklu. Dobrze zaprezentował się także w „Hatfields & McCoys: Wojna klanów”, „Nasvhille” a jedna z jego ostatnich prac to rola Gideona Malicka w serialu „Agenci T.A.R.C.Z.Y.”.

Powers Boothe pochodził z Teksasu, z małego miasteczka i był najmłodszym z trzech synów rolnika dzierżawiącego gospodarstwo. Podczas studiowania na Texas State University odkrył aktorstwo oraz poznał miłość swojego życia, Pam, z którą pobrali się w 1969 roku i mieli dwoje dzieci.