czwartek, 23 marca 2017

Agregatory recenzji niszczą kino?


Brett Ratner nie kryje swojego szacunku dla krytyków filmowych, ale jednocześnie mówi, że popularny agregator recenzji jakim jest Rotten Tomatoes niszczy przemysł filmowy. No cóż, oczywiście się z nim nie zgadzam.

W czasie wywiadu podczas Festiwalu Filmowego Sun Valley Ratner powiedział, że „najgorsze w dzisiejszej kulturze jest istnienie Rotten Tomatoes. Myślę, że niszczy to nasz przemysł filmowy. Mam wielki szacunek i podziw dla krytyki filmowej. Kiedy dorastałem była ona prawdziwą sztuką. Teraz chodzi tylko o liczby, o to jaki wynik na RT ma twój film”. Ratner odniósł się do oceny filmu „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”, który jego zdaniem był bardzo udany, a zebrał bardzo mizerne oceny. Na marginesie warto dodać, że jego firma brała udział w produkcji tego filmu.

Potem czytamy w wywiadzie tradycyjny tekst o tym, jak trudno tworzy się film i jak bardzo trudna jest to praca, a ludzie odmawiają oglądania filmu po tym jak zobaczyli ocenę na RT. „Widziałem kilka świetnych filmów z naprawdę fatalnymi wynikami na Rotten Tomatoes” – mówi Ratner i dodaje „To smutne, że krytyka filmowa zniknęła. To naprawdę smutne”.

Na słowa Bretta Ratnera zareagowali przedstawiciele RT, którzy uważają, że krytyka filmowa jest niezmiennie cenna i ważna, a dzięki ich działalności widzowie mają szybszy dostęp do setek profesjonalnych ocen na temat danego tytułu i prezentowane w jednym miejscu.

Truizmem będzie pisanie, że bilety do kina nie należą do tanich, a wybór seansu powinien być poprzedzony odpowiednim wyborem. Nie jest fajnie trafiać na film, który okazuje się fatalnym przedsięwzięciem i temu służą różnego typu agregatory recenzji. Zresztą mają one też drugą stronę, tę bardziej pozytywną, dzięki której widzowie wybierają dany film i idą do kina.

„Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” kosztował 250 mln dolarów, a wpływy na nim sięgnęły 873 mln dolarów. Trudno tutaj mówić o porażce kasowej. Inna sprawa, że potencjał tego filmu był większy, a twórcy zwyczajnie nie udźwignęli tematu.

W Polsce też mamy agregator recenzji. Pozdrawiam ekipę mediakrytyk.pl