wtorek, 28 marca 2017

Trolle – recenzja Blu-ray


[RECENZJA] Bardzo udana animacja, kolejny dowód na to, że ciągle w głowach hollywoodzkich wizjonerów drzemią pokłady wielu oryginalnych koncepcji. To jeden z tych filmów, po obejrzeniu którego poczuć można się bardzo odprężonym i wypoczętym. Po prostu „Trolle” to fajna bajka, a dla mnie dodatkowe zaskoczenie, bo nie oczekiwałem tak udanej produkcji.

Studio DreamWorks Animations zaliczało wzloty i upadki kręcąc swoje pełnometrażowe animacje. Na początku była „Mrówka Z”, chwilę potem „Uciekające kurczaki” i „Shrek”, a potem już było z górki. Do czasu jednak. DW w pewnym momencie złapało zadyszkę. Po sukcesie „Madagaskaru” przyszło rozczarowanie „Wpuszczonym w kanał”, filmem „Potwory kontra Obcy”, kolejnymi częściami „Shreka”, „Megamocnym”, „Kotem w butach”, „Strażnikami marzeń”. Wydawało się, że to zmierzch studia. Odświeżenie przyszło wraz z „Krudami”, „Jak wytresować smoka”, „Domem”, w końcu „Trollami”, a lada dzień pojawi się obiecująca animacja „Dzieciak rządzi” i jeszcze kilka innych produkcji. Jest dobrze, studio stawia na oryginalne pomysły i szykuje widzom jeszcze mnóstwo atrakcji. Dobrze, że znajdują się twórcy, którzy potrafią zaproponować ciekawe i świeże podejście do animacji. Jest takim przykładem dla mnie właśnie film „Trolle”.

„Trolle” to opowieść muzyczna złożona z klasycznych motywów i rozwiązań fabularnych. Nie jestem fanem animowanych musicalowych produkcji, ale na tle popularnego „Sing” animowane „Trolle” prezentują się zdecydowanie lepiej. Oglądamy więc świat zagrożony, z piękną księżniczką i mimowolnym bohaterem ratującym królestwo. Klasyka… Jednak to co wyróżnia ten film, to jego niesamowite barwy i bardzo radosny charakter. Bo choć i tutaj pojawiają się postaci nieco mniej urodziwe, to twórcy zadbali aby i one miały niezwykły i barwny charakter.

„Trolle” się wyróżniają, bo umiejętnie korzystają z radości życia, z kolorowego postrzegania rzeczywistości. Bardzo jaskrawe barwy, uśmiech dziwacznych postaci i ich chęć do życia, znakomicie działają w świecie pełnym problemów. Jak mało, który film „Trolle” to prawdziwa przyjemność śledzenia przygód zabawnych i oryginalnych postaci. I nawet gdy pojawią się złoczyńcy, to trudno od nich oderwać wzrok. Tak lubię!

Podoba mi się także sposób wykonania i koncepcja plastyczna filmu. „Trolle” przypominają klasyczne produkcje, choć dostrzec tutaj można umiejętne wykorzystanie najnowszych zdobyczy technologicznych. U podstaw tego filmu leżą jednak bardzo ciekawe pomysły, które przybliżone zostały w dodatkach. No i oczywiście piosenki, które odgrywają bardzo ważna rolę w całej opowieści, a zostały skomponowane m.in. przez Justina Timberlake’a (za co zresztą muzyk otrzymał w tym roku nominację do Oscara).

Wydanie Blu-ray

Wydanie zaopatrzone jest w kolorowe dodatki z polskimi napisami. „Wizyta w wiosce Trolli” to kilkuminutowe dynamiczne i urokliwe przedstawienie głównych bohaterów filmu. Kolejny materiał to making of przedstawiający pracę nad stworzeniem wizji filmu łączącej tradycję z nowoczesnością. Twórcy zdecydowali się na bardzo nietypowe podejście do współczesnej animacji, która miała w zamierzeniu przypominać animację poklatkową i wycinankę. Udało się znakomicie. „Jak się tworzy magię trolli” to materiał przybliżający proces twórczy filmu, a całość tej produkcji przypominać miała materiały z filcu i wygląda jakby zrobiona została ręcznie. Możemy tutaj zobaczyć prace nad filmem, na różnym poziomie i porównać poszczególne etapy pracy z efektem finalnym. „Inside the Bunker”  to krótka wycieczka po bunkrze głównego bohatera filmu. Otrzymujemy też trzy sceny usunięte oraz materiały promocyjne zapowiadające film, a zatytułowane „Troll 2 Troll”. W dodatkach są też zwiastuny kinowe oraz materiał przybliżający animowane postaci stworzone w studio DreamWorks. Za to nie udało mi się namierzyć opisywanych na okładce wydania Blu-ray teledysków do tego filmu.

I już na koniec bardzo ważna informacja. Wydanie Blu-ray posiada jedną dużą przewagę nad wersją kinową. Osoby zainteresowane mogą posłuchać, jak w wersji oryginalnej poradzili sobie Anne Kendrick i Justin Timberlake. Świetny to duet.

[Ocena: 7/10]