sobota, 18 marca 2017

Szkoda czasu panie Murphy


Eddie Murphy powraca? Słynny, ale dziś już nieco zapomniany komik wpadł podobno na pomysł nakręcenia sequela swojego bardzo udanego „Księcia w Nowym Jorku” z 1988 roku. Oczywiście chodzi zapewne o kasę, ale w takich przypadkach widzowie są raczej bezwzględni. Wie chyba o tym sam Murphy.

Film ten śmieszył widzów na przełomie lat 80. i 90. i słusznie uchodzi dziś za klasykę komedii. Mam oczywiście wielki sentyment do tego filmu, ale obejrzany po latach nie wydaje się już tak udaną produkcją. „Książę w Nowym Jorku” bardzo się zestarzał, podobnie zresztą jak Eddie Murphy.

Słynny, ale dziś już zapomniany komik żyje sławą sprzed lat. I zasłużenie bo dał nam wiele z najlepszych komediowych produkcji lat 80. Niestety dziś bardzo rzadko udaje mu się zaprezentować widzom coś ciekawego i ważnego. Praktycznie poza podkładaniem głosu Osłowi w serii „Shrek” Eddie zaliczał jedną wpadkę za drugą, a czasami to były nawet katastrofy filmowe („Mów mi Dave”). Od 2012 roku Murphy praktycznie milczy, a próba nakręcenia serialu na podstawie „Gliniarza z Beverly Hills” zakończyła się sromotną klęską.

Tymczasem pojawiła się informacja o wskrzeszeniu kolejnej klasycznej produkcji Eddiego Murphy’ego i chodzi właśnie o wspomnianego „Księcia w Nowym Jorku”. Według informacji pojawiających się w sieci Eddie Murphy pracuje obecnie nad pierwszą wersją scenariusza tego pomysłu. To na razie plotki, a przedstawiciele aktora mówią wprost, że to nieprawda. Podobno to jedna z aktorek zachęca Eddiego do nakręcenia sequela, a jest to Vanessa Bell Calloway, która wcielała się w postać Imani Izzi w oryginalnym filmie.

Pocieszające jest to, że Murphy powiedział wcześniej, że nigdy nie powstanie sequel „Księcia w Nowym Jorku”. Było to jednak kilka lat temu, a tylko krowa… Pożyjemy, zobaczymy. Trzymam kciuki by Eddie wytrzymał w swoim postanowieniu, ten sequel jest nam niepotrzebny.